czym jest MCR dla nas dzisiaj..

Dyskusja o zespole.

Moderatorzy: Administratorzy, Starszy moderator, Moderatorzy

Re: czym jest MCR dla nas dzisiaj..

Postprzez Grzywa. » 9 kwi 2012, o 13:13

Ahh MCR.. Gdy usłyszałam Na Na Na to zakochałam się nich. Mam zmienny gust muzyczny i dlatego z Pop (Lady Gagi) przeżuciłam się na Rocka i Punka. Dawniej już słuchałam Green Daya itp.. Ale dzięki MCR przeszłam na ścieżkę tej wspaniałej muzyki. My Chemical Romance pomoga mi się odstresować i choć już powoli przejeda mi się ich muzyka to i tak zawsze będą w moim sercu. Dzięki nim stałam się hmm... Bardziej pewna siebie i chcę walczyć o swoje zdanie! Gdyby nie oni za pewne dalej była bym wierną fanatyczką Lady Gagi.. : 33
Avatar użytkownika
Grzywa.
 
Posty: 355
Dołączył(a): 2 mar 2012, o 20:42
Lokalizacja: Szklarska Poręba

Re: czym jest MCR dla nas dzisiaj..

Postprzez Darsa ;*** » 9 kwi 2012, o 16:18

A więc... Czym jest dla mnie MCR dzisiaj... Mimo upływu wielu lat z tym zespołem, nadal góruje on nad pozostałymi i z paroma jest na równi. :-D Ta muzyka, która oni tworzą nauczyła mnie inaczej patrzeć na świat. Tak jak wiele tutaj poprzedniczek, mam do tej muzyki i zespołu wielki sentyment. My Chemical Romance ciągle figuruje w moim sercu jako coś niezwykłego, niezapomnianego i coś co kocham. :oops: Nigdy żaden zespół nie miał takiego wpływu na moje życie i decyzje, które podejmowałam jak właśnie ten. :-> Największy wpływ na moją teraźniejszość ma tutaj Three Cheers For Sweet Revenge. W jakimś stopniu każda z płyt tego zespołu odegrała ogromną rolę w mojej dotychczasowej egzystencji. Przeżyłam z tym zespołem naprawdę piękne chwile, które nadal trwają. Przebrnęłam z MCR przez największe bagno jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. Dorastałam na rocku i jest to gatunek muzyczny, którego nie porzucę :-) Tak więc... MCR dzisiaj jest dla mnie jak rodzina. Muzyka tego zespołu towarzyszy mi na kazdym kroku już wiele lat i szczerze przyzam że mi sie nie znudziła :!: No i oczywiście mam wielką, ogromna nadzieję, ze to nigdy nie nastąpi ;) W każdym bądź razie nie zapowiada się ;] Tak jak moja mama od niemal 30 lat kocha się w Depeche Mode i The Cure, tak ja mam nadzieję trwać u boku MCR, Nirvany, A7X i innych fantastycznych zespołów :mrgreen:
Sometimes I think I'll die alone, live and breathe and die alone...
Avatar użytkownika
Darsa ;***
 
Posty: 243
Dołączył(a): 9 kwi 2012, o 15:49
Lokalizacja: Gdańsk

Re: czym jest MCR dla nas dzisiaj..

Postprzez Pidżam » 10 kwi 2012, o 10:41

Zanim poznałam My Chem, spotykałam się z rockowymi zespołami. Nirvana, Farben Lehre, Metallica... Słyszałam te zespoły wcześniej, ale nic dla mnie nie znaczyły- ot, tu smęty, tam darcie mordy.
Ale gdy poznałam MCR, zaczęłam patrzeć na taką muzykę inaczej. Teraz dostrzegam sens, przesłanie, bunt. To ten zespół, a nie bardziej znany czy lubiany otworzył mi oczy. Sama nie wiem, co w nich widzę. Po prostu nie wiem jak to wytłumaczyć. Coś mnie do nich przyciągnęło na stałe i już. Umiem wyobrazić sobie życie bez MCR, nie jestem jakąś fanatyczką, ale kocham ich muzykę. Mam taki dziwny nawyk, że rzeczy, które najbardziej lubię, najczęściej i najostrzej krytykuję. Nie wiem, może próbuję zniżyć je do poziomu innych. Więc jeśli ktoś poprosiłby mnie o poopowiadanie o MCR, pewnie powiedziałabym, że wszystkie płyty są właściwie do dupy, a członkowie zespołu nie mają krzty talentu muzycznego. A na koniec dodałabym, że to mój ulubiony zespół.
Są dni, kiedy mam dość całego MCR, nie mogę na nich patrzeć.
Nie zamykam się, poznaję nowe zespoły i wykonawców i to nie tylko jednego gatunku.
Nawet jeśli My Chem w przyszłości nie będzie już moim ulubionym zespołem, sentyment pozostanie.
I przepraszam, trochę chaotyczna wypowiedź mi wyszła.
Ostatnio edytowano 10 kwi 2012, o 11:24 przez Pidżam, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Pidżam
 
Posty: 179
Dołączył(a): 7 lut 2012, o 07:35
Lokalizacja: Siedlce

Re: czym jest MCR dla nas dzisiaj..

Postprzez Yulija » 10 kwi 2012, o 11:18

MCR jest zespołem, który wywołało we mnie ogromną przemianę. Nie wiem czy uratowali moje życie, czy nie. Gadanie tego typu wydaje mi się trochę na wyrost. Po prostu je zmienili. Czasem zastanawiam się czy na lepsze czy na gorsze. Na pewno otworzyli mi oczy na wiele ważnych kwestii, następnie ukazali inny gatunek muzyki, który doceniłam. Są dla mnie wielką inspiracją, czasem zastanawiam się czy nie zbyt wielką. Przeraża mnie nieco moje przywiązanie do nich. Jednak nie jest ono jakieś fanatyczne, potrafię ich skrytykować, nie piszczę na widok Gerarda, Ray'a etc. Po prostu cieszy mi się morda i tyle. Jasne, fajnie sobie czasem postękać, że któryś jest przystojny :roll: Właściwie dzięki MCR wyrobiłam swoje własne zdanie, poglądy, wartości, przekonania. Teraz łatwiej mi je wyrażać.
MCR niewątpliwie jest zespołem dla mnie bardzo ważnym. Gdyby nie oni to w sumie nie wiem w jakim punkcie byłabym teraz. Czasem się cieszę, że tak się stało, a czasem ich wręcz za to nienawidzę. Lubię uczucia jakimi ich darzę, bo dzięki temu ta fascynacja wciąż trwa. Jasne, że nie słucham ich na okrągło, bo to by było nudne po prostu. Ale wciąż są dla mnie czymś nie do końca odkrytym, ale i bardzo osobistym...
Może pozwolę Ci byś ze mną budził się
Może powiem Ci jakie lubię wino
Może pozwolę Ci zapalić świeczkę
Gdy w pewną zimową noc
Zgaśnie światło...
Avatar użytkownika
Yulija
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 gru 2010, o 17:12

Re: czym jest MCR dla nas dzisiaj..

Postprzez Green » 10 kwi 2012, o 11:26

W czerwcu stuknie mi rok sluchania My Chem. Może to i za mało czasu, aby mogli coś zmienić, ale jednak zmienili.
Przede wszystkim otworzyli mi oczy. Zawsze zwracałam uwagę tylko na idealne rzeczy, symetryczne, dopracowane, bez skazy można nawet powiedzieć. Widząc obrazek z jedną niedokładnością nazywałam go po prostu beznadzieją. No i jednego dnia oglądalam teledyski. Włączyłam "I don't love you" i pomyślalam, że jest dziwny, nawet bardzo. Byłam przecież przyzwyczajona do teledysków w których tańczy się w kusych sukienkach, wszystko jest idealne: makijaż, fryzury i nie wiadomo co jeszcze. Dodam, że na początku uważałam Gerarda za 'największego pedała na świecie'. Teraz słowa pedał unikam, bo.. no bo nieładnie tak mowić.
I tak powoli zaczęłam się przyzwyczajać do ich wizerunku, stylu bycia, potem poznawałam innych wykonawców i odkryłam jedną rzecz. Wszystko jest piękne takim jakim jest. I tak właściwie nie ma rzeczy idealnych, a ja do tej idealności dążyłam i w wyglądzie i w nauce, we wszystkim. Przywykłam do dziwności i polubiłam ją. Tak samo nieidealność. Teraz nieidealne rzeczy są dla mnie piękniejsze od tych ideanych, są.. inne, po prostu ładniejsze. Trudno mi to opisać, ale moje mysli, wnioski i spostrzeżenia są często nienormalne, serio :D
Oszczędze sobie pisanie, że jak miałam jakieś trudne chwile to puszczałam sobie ich piosenki, tratata, bo to raczej oczywiste. Podobno przeżywam muzykę, trochę to dziwnie brzmi,ale tak podobno jest, że ja przeżywam. Może i w tym jest sporo prawdy, ale jak mogłabym inaczej skoro od tego jest muzyka. Wywołuje u ludzi skrajne emocje: albo płaczą, śmieją się, tańczą, pogrążają się w smutku. Wydawałoby się, że to kilka słów, linia melodyczna i tyle, a to tak na człowieka działa :)
Słuchając piosenki- wersji koncertowej, albo z płyty czasem czuje.. hm, trudno to opisać, czuję "coś". Nagle się wzruszam, całą mnie wypełnia takie uczucie.. wspaniałości. Muzyka jest tak wspaniała, ze to czuję, coś w ten deseń XD I zaczynam plakać ze szczęścia, wiem to trochę dziwne.
MCR jest pierwszym zespołem który na tak długi okres czasu na stałe u mnie zawitał. Zawsze wszystkie zespoły, piosenki nudzily mi się po miesiącu. Skakałam z gatunku na gatunek. Nie wiem jak długo jeszcze będę ich słuchać, albo ogólnie słuchać rocka. Wydaje mi się, że do końca, a czemu do końca? Bo jeszcze nigdy nie znalazłam ani jednej rzeczy która by mnie tak zafascynowala, nigdy nie znalazłam gatunku przy którym płakałabym ze szczęścia, z tej "wspaniałości". I spokojnie mogę powiedzieć, że zmienili mnie i moje życie o 90 stopni. AMEN.

W niektórych miejsach coś pogmatwałam, ale mam nadzieje ze zrozumiecie.
Edit: chwila, chwila, muszę jedną rzecz sprostować! Nie tylko muzyka zmieniła mój sposob patrzenia na świat. Do tego doszła nowa szkołam, co wiąże się z całą masą nowych ludzi no i by tu gadać.. wchodzenie w dojrzewanie też :D
Avatar użytkownika
Green
 
Posty: 241
Dołączył(a): 5 sie 2011, o 14:01
Lokalizacja: Gotham City

Re: czym jest MCR dla nas dzisiaj..

Postprzez Junkie Re Venge » 7 maja 2012, o 11:29

Zespół dzisiaj jest dla mnie tak samo ważny jak wtedy, gdy ich poznałam. Są częścią mojego życia. Nie jest tak jak na początku, nie było dnia bez obejrzenia koncertu z LOTMS, czy przesłuchania każdej piosenki i wielkiego podniecania się na każdą nową wzmiankę o zespole. Teraz jest tak jak być powinno, jest ten dystans, ochłonęłam. Jednak to nie znaczy, że mi się znudzili. Bo nie! I to jest właśnie ta cecha, ta najważniejsza cecha, której brakowało innym wykonawcom, których słuchałam. Myślałam, że z MCR będzie tak samo, wiecie, jest fascynacja, uwielbienie, bo fajnie grają, jest energia, chłopaki nawet przystojne :P i koniec. Jednak tu coś zaiskrzyło i przerodziło się w prawdziwy związek, który trwa do dziś i myślę, że jeszcze będzie trwał. Już sobie wyobrażam, jak kiedyś, wyciągnę stara płytę, włączę ją, będę pamiętać słowa każdej piosenki i powiem "Jejku, to My Chemical Romance, jak byłam w gimnazjum to kochałam się w tym gitarzyście, jak mu było... Frank, Frank Iero." <ups! rumieni się> No co, moja mama jak widzi, czekajcie... <myśli> O, Axl'a Rose'a! Tez mówi jaki to on był przystojny, i że piosenek G'nR to się bez przerwy słuchało, taką miały moc!
Piosenki MCR mają to "coś", w czym się zakochałam, energię, przekaz, potrafią zmienić człowieka, wyciągnąć z bagna i zmienić spojrzenie na świat.
Życzę sobie i wszystkim, żeby przygoda z tak wspaniałym zespołem trwała jeszcze wiele lat!
. BOOZE 'TIL YOU PUKE .
Avatar użytkownika
Junkie Re Venge
 
Posty: 63
Dołączył(a): 4 maja 2012, o 10:18
Lokalizacja: JAROCIN

Poprzednia strona

Powrót do My Chemical Romance

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron