Danger Days : komercha?

Dyskusja o zespole.

Moderatorzy: Administratorzy, Starszy moderator, Moderatorzy

Danger Days : komercha?

Postprzez meme » 7 maja 2011, o 19:32

Pisze z konta siostry i nie wiem co ona tu wczesniej powypisywala ale nie wazne.

Chodzi mi o to czy nie uwazacie ze My chem robi teraz wszystko pod publike? Killjoysi wogole caly ich image.
Kiedys byli zbuntowani, nie szukali fanow na sile a teraz?
Jesli zapytalbys/labys sie jakiejs liczby osob czy slucha mcr duzo by wypadlo 13letnich nie zdefiniowanych dziewuszek (przepraszam jezeli obrazil kogos ten wiek) ale jezeli zrobilbys to samo kilka lat temu duzo wiecej byloby osob ktore nie maja na playliscie ruhanny czy innych gwiazdek popcultury.
Kiedys byla to scena undergroundowa a teraz czysta komeercha.

Prosze oi wasze zdanie na ten temat
meme
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Sharp » 7 maja 2011, o 19:40

Dlaczego co płyta jest taka gadka? Cel grania muzyki na wielką skalę = zrzeszanie fanów. Co MCR chce przekazać światu poprzez granie muzyki = uratować czyjeś życie. Danger Days to nie jest komercja. To znaczy jest tak samo komercyjna jak była TBP. Zresztą, Three Cheers w USA okryło się, o ile się nie mylę, platyną w 2006, a co to znaczy? Że płyta była świetnie rozreklamowana i się dobrze sprzedawała, a z kolei CO TO oznacza? Że zespół był bardzo rozgłoszony. Nagrali płytę z DVD po drugiej płycie <puka się w głowę>. Panowie z My Chem nie są wcale zespołem komercyjnym, tylko normalnym, najzwyklejszym w świecie zespołem, który graniem nie tylko świetnie się bawi, ale też zarabia krocie. Chciałam nadmienić, ze co płytę zmieniają image. W pierwszej go w ogóle nie mieli, w drugiej byli buntownikami, a trzeciej czarną paradą, a teraz są kolorową bandą Killjoysów. A zresztą, przeczytaj teksty piosenek. Dla mnie komercja to nagranie płyty po płycie w ciągu roku - wychodzi z tego ścierwo, a nie dobry album. Danger Days ma teksty tak zajebiste, że padam na kolana. Czym się różni od TBP? KOLORAMI. MUZYKĄ. I tylko tym. Teksty są chyba nawet głębsze niż przy TBP.

Nie zauważyłam, żeby robili coś pod publikę. Mówią cały czas to samo - mieli dość ciemnych kolorów i depresji, ich życia są teraz kolorowe i radosne (HAIL FOR THEIR WIFES!) i nie mają ochoty więcej pieprzyć smutów i kwilić w kałużach krwi. Rozumiem, że płyta o rebelii i buntowaniu się nie świadczy o tym, ze MCR jest zbuntowane?

I co masz na myśli pisząc "nie szukali fanów na siłę, a teraz?"? Łażą i proszą, żeby ich ktoś słuchał? Promują album. Nie wiem ile masz lat, Twoja siostra ma 15, więc wiem czemu obrażasz niezdefiniowane dziewuszki dwa lata młodsze od niej. Czego słuchałaś w ich wieku? True rocka i prawdziwej alternatywy? Może miałaś to szczęście, a może te "niezdefiniowane" trzynastolatki właśnie się odnajdują poprzez MCR?

Scena undergroundowa - och, pokaż mi kiedy oni byli sceną undergroundową prócz Bullets...
ЙОЛО
Avatar użytkownika
Sharp
Administrator
 
Posty: 5767
Dołączył(a): 14 kwi 2007, o 09:11
Lokalizacja: Łódź

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Natalia » 7 maja 2011, o 19:41

Temat był juź poruszany na forum za czasów The Black Parade, i w ogóle jest wałkowany do zerzygania. Powiem tylko tyle, zespół według mnie jest komercyjny wtedy, gdy robi coś tylko dla pieniędzy, tylko pod publiczke i słucha się ślepo wytwórni, która chce na nim zarobić. MCR robią muzykę z duszą, widać, że czują swój Image, robią to co kochają, przy okazji zaskakują fanów nowymi stylami przy każdej płycie. A że mają dużo fanów, bo grają świetną muzykę, przy okazji zarabiają na tym niemałą kasę...cóż, chciałabyś, żeby Twój ukochany zespół był tak undergrandowy, że wieczorami po koncertach jego członkowie musieliby dorabiać w fabryce ? Nie sądzę ;-) Z resztą jest duże prawdopodobieństwo, ż w takiej sytuacji nawet byś o nich nigdy nie usłyszała.
Avatar użytkownika
Natalia
Administrator
 
Posty: 1910
Dołączył(a): 12 kwi 2007, o 15:49
Lokalizacja: Kraków i Warszawa

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Bloody_Rose » 7 maja 2011, o 20:06

Zacznę od tego, że w ogóle nie rozumiem osób mówiących: "Łee, oni są głupi, bo są popularni, a jak są popularni to MUSZĄ być komercyjni". Sorry, ale każdy zespół ma coś z komercji. Ja nie dostrzegam w tym nic złego. Przecież MCR nie nagrywają muzyki tylko dla kasy, oni robią to przede wszystkim dla siebie i dla swoich fanów. Tworzą muzykę, bo to kochają. A to, że grono ich fanów się powiększa, to "efekt uboczny", że tak powiem. To normalne, że z czasem każdy zespół zyskuje fanów c'nie? To źle, że udzielają wywiadów, jeżdżą na międzynarodowe trasy, że ich płyty się świetnie sprzedają? Natalia ma rację z tą fabryką. ;-) Przecież to całkiem fajne uczucie usłyszeć ulubiony zespół w radiu czy w telewizji. Nie czepiajmy się wyimaginowanych problemów, typu "Och-MCR-się-sprzedali", no proszę Was... :roll:
Avatar użytkownika
Bloody_Rose
 
Posty: 737
Dołączył(a): 8 lis 2009, o 18:29
Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez micc » 7 maja 2011, o 21:10

sie zakochali [Gerard] to i zachcialo im sie radosnie grac ;)
MCR jest tak unikalnym zespolem ze swoja filozofia, ze niezaleznie co graja, to i tak mi imponuja.
A przyznacie ze daleko im do mainstreamowego grania ;) Oni sa zawsze krok doprzodu. To za nimi przychodzi moda.
Sadze, ze przy Black Parade czy Three Cheers tez by sie znalazaly 'swieze 13-letnie niezdefiniowane' fanki ;)

wczoraj trafilam na piekny wywiad z Gerardem podczas zeszlorocznego Download Festival.
W skrocie mowil, ze to, co tu [z zespolem] robi, to inna historia niz to co prywatnie. Sa rzeczy, o ktorych nie mowi, bo nie naleza do tego [koncertowego] swiata. Chodzi ogolnie o stereotyp r'n'rolla. Gee twierdzi, ze nie trzeba chlac i cpac, poniewierac kobiet i robic afery, zeby byc zespolem rockowym i odnosic sukces.

Lubie ich za to, ze nie maja falszywej skromnosci. ;)
micc
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Violence » 7 maja 2011, o 21:38

Mnie się zdaje, że są bardzo skromni;)

Nie skomercjalizowali się. Komercja to działalność nastawiona jedynie dla osiągnięcia zysku, a oni nie robią muzyki tylko pod publikę. Gerard bierze teksty z życia, oni w swoje piosenki wkładają część siebie. Ale jeśliby na tym nie zarabiali, to pewnie nie tworzyliby muzyki. Jak by nie patrzeć, to oni w ten sposób zarabiają na życie.
Avatar użytkownika
Violence
 
Posty: 55
Dołączył(a): 6 maja 2011, o 15:59

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez ola_94 » 8 maja 2011, o 19:22

"Oskarżenia" o komercje mają swoje podłoże w tym, że każda płyta jest inna i jakimś dziwnym trafem zawsze udaje im się trafić w gust masowego odbiorcy. Wytłumaczyć można to w następujący sposób:muzyka jest wpadająca w ucho, a panowie ciągle próbują czegoś nowego. Mi osobiście nie podobają się tak drastyczne i ciągłe zmiany dlatego nie słucham zespołu już od dawna. Mnie to odstrasza. Nie oczekuję, że każda płyta będzie taka sama, ale uważam, że styl grania wyrabia się w garażu, a nie na światowej scenie. Wobec każdej następnej płyty mam swoje oczekiwania, które nie odbiegają aż tak od dawnego stylu grania. Co do zarabiania na życie muzyką to jest w tym trochę komerchy, bo jest nastawienie na zysk. Są zespoły, których członkowie nie są w stanie utrzymać się z wypuszczania płyt i grania koncertów, a mimo to robią to cały czas. Przeważnie są to zespoły bardzo znane jedynie w wąskich środowiskach. Takich ludzi naprawdę podziwiam. Wracając do MCR-warto zastanowić się czemu odszedł Bob. Na podstawie jego wypowiedzi można się przekonać do komercyjności zespołu. Podsumowując-przepraszam jeśli kogoś tym urażę, ale dla mnie-dawnej wielkiej fanki to najzwyklejsza komercja. Nie mówię, że członkowie zespołu są chorzy na punkcie zbijania kasy, ale nawet nie wiadomo kiedy stali się maszynką w rękach producentów, którzy żyją z odnajdywania potencjalnych gwiazdek, z których trzepią ogromną kasę.
ola_94
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Progresywna » 8 maja 2011, o 20:43

Z góry sorry za długi post, może ktoś to przeczyta. Ale ja, jak się rozpiszę, to zawsze mi elaborat wyjdzie. :lol:

Szczerze powiedziawszy nie widzę związku z domniemaną komercyjnością a odejściem Boba ;-) Nie wiem skąd te dziwne domysły.
Ja szczerze powiedziawszy nie rozumiem tej obecnej nagonki ''starych fanów'' na ''nowe MCR'', może zmienili styl, ale dla mnie to ten sam, świetny zespół, którym byli zawsze.
W ogóle zauważyłam, że Danger Days ma wielu przeciwników i sądzę, że nie ma to związku z żadną komercyjnością, ale raczej z nowym stylem, jaki zaprezentowali na tej płycie. Diametralnie różni się od poprzednich albumów. Nie rozumiem jednak, skąd później wyewoluowała opinia wśród przeciwników tej płyty, że jest ona komercyjna. Komercyjność = robienie czegoś z z nastawieniem na zysk i dostosowanie się ogólnej mody. No sorry, ale ja nie umiem się doszukać zespołu podobnego do obecnego MCR, ten album jest wyjątkowo oryginalny i interesujący. A co do zarabiania pieniędzy - jak coś jest dobre, to i pieniądze się pojawią, to chyba jasne :-> Te zespoliki które są znane tylko w wąskim gronie odbiorców są najprawdopodobniej po prostu niezbyt dobre, dlatego nie mogą się wybić. Może czasem zdarzy się jakiś artysta, który jest wspaniały, ale ma nieszczęście i nie może stać się popularny. Ale to wyjątki potwierdzające regułę. A MCR są obecnie dlatego tak popularni, bo są po prostu dobrzy. To chyba nie jest specjalnie trudne do zrozumienia.
Zresztą, pragnę zauważyć, że TBP było bardziej popularne, bardziej pompatyczne i miało wiele patosu. Niby wtedy tez były gadki o komercyjności, ale nie tak silne jak przy DD. A moim zdaniem, jeśli już mielibyśmy na siłę silić się na gadki o sukcesie komercyjnym, to tamten album już bardziej taki był.
Nie rozumiem, chłopaki już za czasów Revenge zarobili nieco pieniędzy, podczas TBP to już w ogóle zbili sporą kasiorę, więc po co niby teraz mieliby się TERAZ sprzedawać? Przecież oni już mają pieniądze, wiec mówienie, że są teraz maszynką na kasę jest pozbawione sensu, bo kasę już zarobili i mają jej bardzo dużo. Zresztą chyba nie bez powodu umieścili na DD kawałek ''Vampire Money'', prawda? O czym jest ta piosenka, jak nie o komercyjności? Przecież nie kpiliby sami z siebie. Ja rozumiem, gdyby nagrali piosenkę/piosenki do Zmierzchu jak Muse czy Paramore, to ataki byłyby uzasadnione, ale przecież oni wręcz przeciwnie, mają głęboko gdzieś sprzedawanie się...
Naprawdę nie pojmuję, co w nich jest takiego komercyjnego.
Chyba obecnie zespół musi wiązać koniec z końcem, grać w garażu i mieć kilkudziesięciu słuchaczy, żeby nikt nie nazywał go komerchą.
Zresztą, zgodzę się całkowicie z Sharp, dla mnie teksty z Danger Days również są głębsze niż te z poprzednich płyt. To, że ubrali się kolorowe ciuchy, to nie znaczy, że udają dzieciaki. Killjoysi to coś więcej, niż pstrokate pistolety, to styl życia, symbol wolności i niezależności, a nawet źródło inspiracji. Oni już są dorosłymi facetami, nie będą wiecznie śpiewać o tym, że się buntują i są niezrozumiani. Czasem mam wrażenie, że niektórzy nastoletni fani nie są w stanie tego zrozumieć, bo wciąż ich mentalność jest typowo nastoletnia, czyli: mam wszystko w dupie, jestem inny niż wszyscy i wyjątkowy, dlatego nikt mnie nie pojmuje (wybaczcie, jeśli kogoś obraziłam, nie chciałam tego zrobić ;-) ).

Dla mnie Danger Days to ich zdecydowanie najlepszy album. A Bulletproof Heart czy Kids from yesterday to według mnie mistrzostwa, jeśli chodzi o tekst i przesłanie.
Zresztą, ja się cieszę, że zespół jest popularny i ma coraz więcej fanów, to jest niezwykle miłe, że tylu ludzi ich docenia. I również cieszę się, że mają tyle pieniędzy. Co w tym złego, że zarobili je, jeśli grają świetną muzykę? Zasłużyli na to ciężką pracą, a nie skandalami czy plotami. Po prostu ich muzyka jest dobra, to ona daje im pieniądze.
Progresywna
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Avi » 8 maja 2011, o 21:11

Po pierwsze, to chciałam powiedzieć, że tylko Paramore nagrało piosenkę do 'Zmierzchu'-Muse użyczył już istniejącej. I nazywanie Musa zespołem który się sprzedał jest nie na miejscu.

A teraz na temat. Szczerze? Ja mam gdzieś czy się sprzedali, czy nie. Jeśli obedrze się każdą płytę MCR z wizualnej otoczki, to zdziwilibyście się, ale MUZYKA jaką grają, jest dokładnie taka sama. Może ich wizerunek jest kreowany właśnie przez wytwórnie, może jest ich własnym pomysłem na nowych siebie- nie wiem. Ale wiem, że muzyka jaką tworzą jest taka sama.
Wg.mnie każdy zespół o którym się słyszy, jest po trosze komercyjny. Dlatego nie bądźmy zbyt ostrzy w swoich ocenach. 'Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nie skorzystałby z okazji zarobienia kasy, podczas robienia tego co kocha'-parafrazując Biblię...
Avatar użytkownika
Avi
 
Posty: 206
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 19:28
Lokalizacja: Legnica

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Progresywna » 9 maja 2011, o 13:05

Avi, nie jestem fanką Muse więc wybacz mój błąd :->
Zresztą, ja nie napisałam, że Muse się sprzedali, tylko że ich już prędzej można nazwać komercyjnymi, no bo w końcu zyskali wielu fanów właśnie dzięki temu, że użyczyli tej piosenki do Zmierzchu. ;-)
No ale to nie jest temat o Muse, więc nie będę offtopować c:
Progresywna
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez milky-way » 9 maja 2011, o 13:49

Gdyby MCR byli komercyjni, słyszelibyśmy ich w każdej rozgłośni radiowej typu RMF :lol: , czytalibyśmy o nich we wszystkich gazetkach typu Bravo, i tak dalej. Po prostu, byliby wszędzie, bo komercja to jakby pójście na łatwiznę, CZYLI trafienie w baaardzo szerokie grono niezbyt wymagających gustów, tylko po to, aby zarobić od cholery szmalu...
A przecież ich płyty, a szczególnie ostatnia, to KAWAŁ znakomitej roboty i na pewno panowie włożyli w ich produkcję dużo serducha. Zrobili to zarówno dla siebie, dla zaspokojenia własnych pasji, i dla nas, czyli dla fanów ;)
Avatar użytkownika
milky-way
 
Posty: 280
Dołączył(a): 16 gru 2010, o 18:27
Lokalizacja: Żuławy

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Jovinka » 9 maja 2011, o 14:44

Jak mnie wkurza takie gadanie 'popularni-komercyjni' na serio. Zdecydowanie wolę, kiedy 13-latki latają pod podwórku i śpiewają pod oknem 'na na na' niż dajmy na to 'bejbe bejbe cośtam cośtam'. Zresztą komercja to nie tylko jakiś tam szmatławiec. To też telewizja, radio (o ile się nie mylę to ani razu nie usłyszałam żądnej piosenki MCR w polskim radio typu ZETka czy RMF) i inne.
Sama też zaczęłam słuchać MCR w wieku 13-14 lat i na zespół trafiłam zupełnie przypadkowo.
Co do image'u (nie wiem jak to się poprawnie pisze) to przy każdej płycie chłopaki zaskakiwali nas czym innym np. przy TCFSR można było zobaczyć gości, którzy są wystylizowani na 'emo' (nie, ja nie mówię, że MCR to emo, aby później nie było niedomówień), przy TBP, Ci sami goście wskoczyli w mundury, a przy Danger Days zamienili się w wojowników z pistoletami.
Moim zdaniem to jest właśnie fajne, że na każdej płycie można znaleźć coś nowego, świeżego. A kiedy słyszę takie coś typu: "Oni się zeszmacili, stali się bardziej komercyjni bla, bla, bla..." To mam ochotę takiej osobie przywalić w twarz.
Jovinka
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez joannaway » 9 maja 2011, o 16:44

Nie rozumiem na jakiej podstawie można dojść do wniosku, że się sprzedali. Już sam fakt, że wyrzucili gotową płytę do kosza, bo nie była tak do końca ich, i to że kupa kasy poszła się.... sobie na spacer powinien świadczyć o tym, że nie chcą się sprzedać. Robią to, co kochają i ja to czuję w ich tekstach i muzyce. Nie oszukujmy się nasze chłopaki to już stare pryki, żonate, dzieciate i to co było ważne kilka lat temu, teraz wcale nie musi być. Są szczęśliwi i to się odzwierciedla w ich muzyce, wyglądzie. Ja też kiedyś byłam taka jak oni, zbuntowana, mroczna. A teraz jestem kolorowa, jak oni bo zycie idzie do przodu, bo jestem szczęśliwa. To ja też jestem komercyjna i się sprzedałam? Nie wymagajmy, żeby stali w miejscu. Im aż się mózgi lasują od pomysłów, i to widać: KOCHAJĄ TO CO ROBIĄ!!! I TO NIE JEST KOMERCJA!
Dziękuję za uwagę, stara 26 letnia :)
Avatar użytkownika
joannaway
 
Posty: 37
Dołączył(a): 30 mar 2011, o 19:01
Lokalizacja: Nibylandia :)

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez ola_94 » 9 maja 2011, o 17:05

Progresywna, nie tyle nagonka, ale jeśli mam stwierdzić czy to komercja czy nie to powiedziałabym, że raczej komercja. Tak jak pisałam. Oni nie robią muzyki dla zysku, ale są nakierowywani przez "górę" na zbijanie kasy. Również nie twierdzę, że osoby słuchające MCR to pozerzy czy coś. Avi dobrze napisała, że ma gdzieś czy się sprzedają czy nie. Jeśli ktoś lubi tą muzykę nie ma po co się nad tym zastanawiać.
ola_94
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez micc » 9 maja 2011, o 18:08

joannaway, yay nie jestem tu jedyna starsza ;p

ola_94, pisalas o tych niby-powodach dla ktorych odszedl Bob, masz jakies linki do tego? Bo ja szczerze mowiac nic nie znalazlam.
Jedyne, co ich drogi muzyczne sie rozeszly. Czemu sie nie dziwie, tez by mi sie rozeszly drogi muzyczne, gdybym miala nagrac DD ;p
Mimo wszystko 'komercha' jest pejoratywnie nacechowane, a MCR nie sa chyba przez nas odbierani negatywnie?

Zastanowilam sie nad tym co pisala Avi, i cos w tym jest, ze graja caly czas to samo. Jednak dla mnie Black Parade byla takim naprawde MOCNYM uderzeniem, DD do tego nawet w 50% dla mnie nie doroslo. Przestrzen pozostala wypelnili nowym stylem ;) Ale nie uwazam, ze to komercja.
Dla mnie sa artystami, realizujacymi swoje wizje na scenie i w swojej tworczosci, ktora dziela sie z milionami :) Zarabiajac przy tym na zycie. Kazdy musi, nie?
micc
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez szczota » 9 maja 2011, o 18:10

Mój starszy brat wkurza mnie gadaniem o komercyjności My Chem. A ja powiem tylko krótko. Ja wiem, jaka jest prawda i wszyscy PRAWDZIWI fani też ją znają i to się naprawdę liczy, a nie opinie ludzi, którzy gówno o nich wiedzą!!!!!!!!!!!!!! KONIEC!
Avatar użytkownika
szczota
 
Posty: 704
Dołączył(a): 5 mar 2010, o 17:26
Lokalizacja: Leszno/Wrocław

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Misty » 9 maja 2011, o 18:32

Przede wszytkim trzeba umieć odróżniać dwa zupełnie inne pojęcia. Komercja a popularność to nie to samo. To, że MCR są teraz znani nie znaczy, że robią muzykę nastawioną tylko na finansowe korzyści. Chyba widać jak emocjonalny stosunek mają do swojej twórczości co jak dla mnie przeczy komercji. A poza tym zauważmy, że w USA oni byli bardzo popularni już dużo, dużo wcześniej.
Avatar użytkownika
Misty
 
Posty: 43
Dołączył(a): 4 maja 2011, o 18:20

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Avi » 9 maja 2011, o 18:36

micc, tu się z Tobą zgodzę- mnie DD też nie powaliło na kolana, nie sikałam po gaciach, ale cóż- każdy się zmienia i nieustający impas też by nam w końcu wyszedł bokiem. To, ze wciąż się zmieniają wizualnie, to znaczy tylko tyle, że pracują nad sobą. Komercja? Jasne i o Allahu nie zaprzeczajcie z czystej przyzwoitości. KAŻDY zespół o którym można usłyszeć szerzej, KAŻDY zespół który ZARABIA (nie mówię, że dużo) na swojej twórczości jest komercyjny. Co to znaczy? Mianowicie komercjalizacja polega na tym, że zespół wychodzi z garażu i zaczyna grać muzykę dla publiczności, co oznacza, że staje się ona towarem, co z kolei oznacza, że zaczyna podlegać zasadom rynkowym. Tyle i TYLKO t tyle oznacza termin komercjalizacja. Więc otwarcie można nazwać MCR zespołem komercyjnym. I co z tego wynika? Nic.
Co innego gdyby wziąć pod uwagę to, czy przy swojej komercjalizacji nie zatracili swojego stylu, w co wątpię.Jak już wcześniej napisałam, zespół gra praktycznie tę samą muzykę mniej więcej od TCFSR, więc nie można mówić o jakimś zatraceniu w dążeniu do zysku? Ich wizerunek? Jest komercyjny- czyli podpasowuje się pod gusta odbiorców, ma na celu wypromowanie i sprzedanie płyty. I błagam, niech nikt nie próbuje przekonać mnie, że jest inaczej, bo to po prostu będzie bez sensu... Dla jakiego innego celu 4 facetów po 30 miałaby się wciskać w obcisłe kolorowe skórzane fatałaszki i latać z plastikowymi pistolecikami po scenie? Nie neguję tego- po prostu stwierdzam fakt. Jedni, jak Ozzy Osbaourne zarzynali nietoperze na scenie, inni jak Manson wyrywali strony z Biblii, jeszcze inni wstrzykiwali sobie dragi na scenie, jak Eminem. A wszystko to miało służyć zwróceniu uwagi mediów na danego wykonawecę. Dlatego, z czworga złego, wole tę drogę jaką wybrali MCR.
I wiem, moja wypowiedź jest długa, nikt jej nie przeczyta, a dodatkowo jest chaotyczna, ale whatever.
Avatar użytkownika
Avi
 
Posty: 206
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 19:28
Lokalizacja: Legnica

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Katerina16 » 26 maja 2011, o 13:46

DD jest już całkiem inne dlatego spotyka się również z różnymi rozważaniami.
To racja iż z każdą płytą trochę zmieniali , ale to dalej ten sam zespół , a te zmiany sprawiły iż nic nie ocieka nudą i każdy album jest jedyny w swoim rodzaju. I to jest piękne. A komercja ? Czym jest komercja ? Dla mnie to raczej takie lewe promowanie kiedy sprzedaż kolorowych zeszytów z daną "gwiazdą" jest milionowo razy większym zyskiem niż sprzedaż płyt tej osoby. Dam tutaj wybaczcie przykład Hanny Montany , którą uwielbia moja kuzynka mająca 6 lat. Ona nie uwielbia filmu , ani piosenek tylko te gadżety , przepych gadżetów... A ten serial ? Widziałam właśnie jak byłam u niej. Wołam ją ,że leci w TV dziecko usiadło i po 5 minutach jest znudzone bo okazuje się iż całość stworzona dla trochę starszych odbiorców. Sprzedają coś różowego z wizerunkiem ( no właśnie sprzedawany jest wizerunek !) co nadaje się dla mniejszych dzieci. Później taki 13-latek ogląda i dochodzi do wniosku ,że nie może bo go inni wyśmieją. To jest dla mnie komercja. Kiedy jest sprzedawane i kupowane COŚ ( w tym przyp. sam wizerunek) i to coś tłumi to co mogłoby okazać się lepszą alternatywą i zdobyć należytą sławę. Nie mam nic do żadnych gadżetów oczywiście. Jeśli nie zostaje nimi przysłonięty prawdziwy talent.

My Chemical Romance do komercji daleko. To ,że te piosenki nie są już "takie zbuntowane" nie oznacza ,że są gorsze albo komercyjne [ jak ja nie lubię tego określenia]. Po prostu dla mnie są bardziej rytmiczne , mniej punkowe , ale w większości bardzo wesołe i dające takie emocjonalne ukojenie. I myślę ,że są dalej zbuntowane z tym ,że na trochę inny sposób.
Każda płyta ma swój charakter. Ta jest bardziej kolorowa , ale wcale nie gorsza. Po prostu przyszli do nas z nową propozycją na życie - tym razem nastawiając nas do niego obronnie , a mniej refleksyjnie ;)

Dajcie już spokój z tą całą komercją... To też po części medialny wymysł.
Super ,że zdobywają fanów , a ich płyta świetnie się sprzedaje. Można powiedzieć ,że to przede wszystkim ich sukces , ale też i nasz ;) I należy z tego się cieszyć

Avi napisał(a):micc, Dla jakiego innego celu 4 facetów po 30 miałaby się wciskać w obcisłe kolorowe skórzane fatałaszki i latać z plastikowymi pistolecikami po scenie? Nie neguję tego- po prostu stwierdzam fakt. Jedni, jak Ozzy Osbaourne zarzynali nietoperze na scenie, inni jak Manson wyrywali strony z Biblii, jeszcze inni wstrzykiwali sobie dragi na scenie, jak Eminem. A wszystko to miało służyć zwróceniu uwagi mediów na danego wykonawecę. Dlatego, z czworga złego, wole tę drogę jaką wybrali MCR.
I wiem, moja wypowiedź jest długa, nikt jej nie przeczyta, a dodatkowo jest chaotyczna, ale whatever.


Ja przeczytałam , śmiem podważyć jak to na człeka przystało :D Więc powiem tak... kto w ogóle wymyślił definicje komercji ? A no właśnie... Są różne rodzaje sprzedawania czegoś i nie koniecznie wszystkie złe. To ,że ktoś dostał szansę dzielenia się tym co robi na skalę światową nie jest złe. A jeśli ma jeszcze na to pomysł - szacun dla niego/nich. U nas komercja została zaadaptowana jako zły rodzaj "sprzedawania się" - przykładowo tak jak napisałam na górze. Gdyby mówić o tym w ten sposób co ty - komercyjne stało by się prawie wszystko. Dlatego albo zmienimy w milionach ludzi myślenie na temat tego słowa , albo nauczymy się go używać tak jak oni. W 2 przypadku komercja byłaby ta złą sprzedażą.

Kiedy ja widzę na ekranie facetów po 30 w kolorowych strojach jestem dumna. Wiesz z czego ? Że starzejąc się nie zatracili tego swojego pozytywnego wariactwa , optymizmu i energii nastolatków - i tak potrafią to sprzedać , ale w dobry sposób , nienaciągany i nie robiąc z siebie durniów. To jest piękne. Ale nie zapominajmy o tym co tworzą - bo to ich największy i najlepszy talent.



Eminem był uzależniony więc mu to było tito czy to robi na scenie czy nie. Ale wyszedł z tego i to się liczy najbardziej. I uważam ,że żałuje tego , ale ludzie doceniają jego muzykę , a nie to co robił kiedyś. Bo może to wywoływało sensacje , ale raczej ćpanie będzie zawsze negatywnie odbierane.. Nie sądzę by chciał się w ten sposób wtedy promować. I na szczęście już tego nie robi. Po za tym Dr.Dre ujrzał w nim właśnie talent do rapu , nie do brania. Nie bronie go - bo dawniej źle wybrał , ale to się zdarza każdemu człowiekowi. I co jak co , ale to kolejna osoba , której nie nazwę komercyjną. Robi coś dobrze , a nawet świetnie i dzieli się tym - bo dostał takową szanse...


Nie zapominajmy ,że to są ludzie. Możemy oceniać to co robią ale ich życia nie znamy.

MCR nigdy nie będzie komercyjne , Em też. Z podanych przeze mnie na górze , ale też tysiąca innych powodów.
Avatar użytkownika
Katerina16
 
Posty: 402
Dołączył(a): 21 lis 2010, o 17:32
Lokalizacja: Czechowice-Dziedzice

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez micc » 26 maja 2011, o 16:06

Avi napisał(a):Dla jakiego innego celu 4 facetów po 30 miałaby się wciskać w obcisłe kolorowe skórzane fatałaszki i latać z plastikowymi pistolecikami po scenie?

haha ja Ci powiem!!! :D Bo przezywaja druga mlodosc i tak naprawde zawsze tak chcieli!! :D
Generalnie Gerard zyje w swoim swiecie, do ktorego nam uchyla rabka zaslony w kazdym 'stylu', ale mysle ze DD jest najbardziej zblizone do tego jego swiata komiksowego, ktory toczy sie gdzies w jego glowie :)

Ja bym chetnie nosila kurtalki skorzane, takie jak oni, mimo ze wiek mam jaki mam, ale bierze sie to bardziej z potrzeby oderwania sie od rzeczywistosci i 'poszalenia' niz z jakichs wewnetrznych przekonan.

Jesli uznamy, ze komercja=zespol nagrywa u duzej wytworni, to spoko, sa komercyjni.
Nie bede jakos strasznie ich bronic, bo tak naprawde nie wiem, jaki maja cel, wiem jednak ze dla mnie swoj najlepszy okres maja za soba, wiec moze ja, tak i oni sie zmieniam i troszke wyrastam z 'plastikowych pistolecikow' ;)
Ostatnio edytowano 28 maja 2011, o 12:26 przez micc, łącznie edytowano 1 raz
micc
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez OOstra » 26 maja 2011, o 18:12

Komercją dla mnie byłoby pozostanie przy tym smutnym, starym stylu który w tym przypadku byłby kłamstwem dla utrzymania starych fanów. Jeszcze nie dawno jak poznałam zespół też wydawało mi się że stał się komercyjny, czytając wywiady i biografie, doszłam do wniąsku że nie. Mają żony, dzieci i są szczęśliwi. A tak patrząc dalej to większość ich piosenek ma wesołą i energiczną tylko teksty smutne.
Avatar użytkownika
OOstra
 
Posty: 11
Dołączył(a): 5 kwi 2011, o 18:55

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez ola_94 » 28 maja 2011, o 09:03

micc, kiedyś nazwał MCR "divami" itd. Poza tym widać było, że to go męczy. Po przesłuchaniu skrawka Danger Days jeszcze bardziej się utwierdziłam w tej "komercyjności". Przecież widać tu jasno nastawienie na zysk.
ola_94
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Shadow » 28 maja 2011, o 13:32

ola_94, ja słuchałam tej płytki setki razy, umiem większość z tych piosenek na pamięć i nie widzę w nich komercji. Nie robią nic pod widownię. Tak jak pisała OOstra, gdyby zostali przy starym stylu, byłaby to próba zatrzymania na siłę starych fanów. A oni zmienili się, nie są już tak zbuntowani jak w TCFSR, tylko są zadowolonymi z życia mężami i ojcami. Ich uczucia i życie zmieniły się, więc dlaczego styl miałby być taki sam? Ich piosenki są odzwierciedleniem tego, kim są. Tak było, jest i będzie =D
Od TBP minęły 4 lata. To jest sporo czasu, więc to nie są gwałtowne zmiany ;)
Shadow
 
Posty: 9
Dołączył(a): 25 maja 2011, o 18:46

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Katerina16 » 28 maja 2011, o 16:07

Shadow napisał(a):Ich uczucia i życie zmieniły się, więc dlaczego styl miałby być taki sam? Ich piosenki są odzwierciedleniem tego, kim są.


I tu się z Tobą zgodzę ;-)
Avatar użytkownika
Katerina16
 
Posty: 402
Dołączył(a): 21 lis 2010, o 17:32
Lokalizacja: Czechowice-Dziedzice

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Dasieq » 28 maja 2011, o 20:19

Też nie uważam że zmiana = komercja. W tym przypadku na pewno nie. Bo ile ja już słyszałęm opini w stylu : ja chcę z powrotem czasy Revenge.
MCR ma to do siebie że co płytę są inni. Fani najbardziej wielbią właśnie 2 album i najczęsciej go wychwalają. Nie wiem czemu od razu nazywać to komercja,to jest zwyczajnie inne i troche bardziej otwarte na świat,jakby wszechstronne. Wesołe i w ogóle. To jest ekstra album. Nie komercyjny. Nastawiony na zysk? Do tego stopnia jak poprzednie moim zdaniem.
Kiedyś mi Olu mówiłaś że nie lubisz kiedy jakiś zespół jest zamknięty na jeden rodzaj muzyki,żadnych zmian itd. Wymieniłaś mi wtedy Slipknot.. że grają ciągle to samo,wielkie zło,krzyki i nawalanka. Tak z nimi wcale nie jest ale nie o tym chciałem. Chodzi o to że teraz odnoszę wrażenie że gdy zespół zmienia się,otwiera na inne wyjścia,szersze choryzonty i rozwija się,to że to właśnie tobie nie pasuje. W sumie nie wiem,gubię się trochę w twoich opniniach.

Podsumowując, MCR to nie sprzedanie się,tylko dobra robota,która się przyjęła.
'Kobieta powinna być na tyle wykształcona, żeby przyciągnąć głupich mężczyzn i na tyle wulgarna, by kusić inteligentnych'

'Racja jest jak dupa, każdy ma swoją'

Spójrz, przyjacielu, jak bajeczka o Chrystusie uczyniła nas bogatymi -Papież Leon X
Avatar użytkownika
Dasieq
 
Posty: 1576
Dołączył(a): 31 paź 2007, o 09:30
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez ola_94 » 29 maja 2011, o 11:56

Dasieq, właśnie chodzi o to, że każda płyta jest w jednym stylu, który akurat dziwnym trafem jest modny. Zmiana w stylu grania może wynikać z dojrzewania artystów, ale widać, że MCR jest kierowane pod publikę. Doceniam różnorodność w zespołach na zasadzie nie, że ciągle się zmieniają tylko potrafią czerpać inspiracje z różnych źródeł. Nie zmieniają się tak drastycznie i często. Moim zdaniem w MCR jest nastawienie na zysk. Nie mówię, że to jest równoznaczne z tym, że ich muzyka jest beznadziejna czy coś. Każdy słucha tego co lubi.
ola_94
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Shadow » 29 maja 2011, o 18:56

ola_94 napisał(a):każda płyta jest w jednym stylu, który akurat dziwnym trafem jest modny.

Modny? Eee... Nie sądzę. Ostatnio może więcej osób słucha takiej muzyki, ale i tak niewielu.
Komercją byłoby moim zdaniem promowanie albumu skandalami, upodobnianie się do Lady Gagi lub Biebera, bo to najlepsza reklama ;-)
"The future is bulletproof
The aftermath is secondary
It's time to do it now and do it loud
Killjoys make some noise!"

http://www.youtube.com/watch?v=egG7fiE8 ... ure=fvwrel

"SHUT UP AND SING IT WITH ME!"
Shadow
 
Posty: 9
Dołączył(a): 25 maja 2011, o 18:46

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez ola_94 » 1 cze 2011, o 19:01

Shadow, ja mówię o komercji jako nastawieniu na zysk, a nie chorej, obłędnej komercji w rozumieniu desperackiej żądzy zdobywania pieniędzy na byle gównie(nie twierdzę, że Gaga to gówno, mam na myśli jedynie skandale). Mam wrażenie, że nie rozumiecie mnie. Uważam, że MCR robi muzykę, która z założenia ma się podobać wielu ludziom co nie znaczy, że jest zła.
ola_94
 

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Dasieq » 2 cze 2011, o 20:46

Taaa..jazz to to raczej nie jest,ma więcej odbiorców :P
Avatar użytkownika
Dasieq
 
Posty: 1576
Dołączył(a): 31 paź 2007, o 09:30
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Danger Days : komercha?

Postprzez Violence » 4 cze 2011, o 18:54

Jeśliby tak na to patrzeć, to każdy choć trochę popularny zespół jest komercyjny. Nie wierzę, by ktokolwiek tworzyłby muzykę nie mając z tego zysku. Ja nie widzę nic złego w zarabianiu na tym. Robisz to, co lubisz, i z jakiego powodu masz się opierać pokusie zrobienia na tym kasy? Podobał mi się pierwszy "underground'owy" album, co nie znaczy, że nie lubię ich w nowym wydaniu. Zmienili się, wydorośleli, ich teksty i granie są spokojniejsze. Jakoś tak się dzieje, że prawie każdy zespół po dłuższym czasie zmienia styl. Każdy popularniejszy zarabia dużą kasę. Jedni zaczynają grać tylko dla niej, inni po prostu inaczej, chociaż ciężko odróżnić jednych od drugich. Nie wiem, w końcu, co to komercja...
Avatar użytkownika
Violence
 
Posty: 55
Dołączył(a): 6 maja 2011, o 15:59

Następna strona

Powrót do My Chemical Romance

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron