Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Dyskusja o zespole.

Moderatorzy: Administratorzy, Starszy moderator, Moderatorzy

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez olka2772 » 27 lip 2011, o 19:08

Wcześniej dałam się wciągnąć znajomym w słuchanie rapu ale szczerze po jakiś 2tyg. już nie mogłam tego słuchać i wróciłam do słuchania MTV Rock i tam trafiłam na MCR. Wcześniej nie chciałam się przyznawać znajomym, że słucham Rocka ale stwierdziłam, że jak MCR się tego nie wstydzą to ja też nie powinnam i dzięki temu pozbyłam się fałszywych przyjaciół… Na pewno też dali mi siłę gdy już nie chciałam żyć i byłam w takim dołku, że nawet nie słuchałam muzyki ale pojawiła się piosenka na na na to nareszcie od kilku miesięcy zagościł na mojej twarzy uśmiech. I podobnie jak noisevictim gdy w jakimś sklepie usłyszałam piosenkę "the ghost of you" popłakałam się ze szczęścia mimo, że ludzie się na mnie dziwnie patrzyli stałam przy ciuchach z uśmiechem i łzą na policzku.
olka2772
 

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez party_poison » 4 sie 2011, o 13:00

Przed "odkryciem" My Chemical Romance, było ze mną źle... naprawde źle: myśli samobójcze, samookaleczanie, palenie, picie i inne pierdoły. Pierwszy raz gdy zobaczylam i usłyszałam Chemicznych, pomyślałam że to jakiś kolejny "Emo zespół, grający Emo muzykę" . jednak moje przypuszczenia zostały obalone, z czego bardzo sie ciesze ^^ Z biegiem czasu spędzonych w słuchawkach, na mojej twarzy zaczął pojawiać się uśmiech, nie byłam już taka przybita a noce zamiast przepłakiwać, wysypiałam. Również tak jak większość osób na tym forum, polubiłam Angielski. Z tekstów MCR biore przekaz, nie jestem jak te większość pustych osobistości które słuchają muzyki bo mają ochote. Każdą piosenke mam przeznaczoną na inny humor, inne emocje które mną targają, np. kiedy mam ochote się wyrzyć słucham "I'm not ok" bądź "DESTROYA" ;-)
Wiem że jestem tylko jedną z kilku tysięcy/milionów fanek a Gee i reszta nawet nie wiedzą o moim istnieniu, to jednak jestem im wdzięczna za to co robią i niech to robią dalej.
Avatar użytkownika
party_poison
 
Posty: 9
Dołączył(a): 3 sie 2011, o 17:56
Lokalizacja: Lębork

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez zuzanka » 10 sie 2011, o 18:18

Podobnie jak w przypadku większości fanów MCR zanim ich poznałam było ze mną b.źle - samookaleczanie, myśli samobójcze...potrafiłam czasem po prostu siąść i popłakać się... z bezsilności...bo właściwie dla mnie życie nie miało sensu, nie miałam znajomych ani jakiegoś celu na przyszłość. Byłam cicha i małomówna więc właściwe nikt nie wiedział, że ze mną, aż tak źle. A sama bałam się iść do psychologa...I właśnie podczas którejś przepłakiwanej nocy przypomniałam sobie o MCR (zawsze słuchałam muzyki rockowej więc miałam kilka ich piosenek) i słuchałam jednej piosenki do rana. Poczułam, że oni śpiewają dla mnie. I od tego czasu było troszkę lepiej. Nie rozstawałam się z telefonem, cały czas miałam słuchawki na uszach. No i polepszyło mi się trochę, teraz już wiem po co żyję i chcę żyć, choćby po to żeby słuchać muzyki :-) Dlatego jestem im z całego serca wdzięczna i nie pozwalam nikomu ich obrażać, takich ludzi "nawracam na dobrą drogę" czasem słowem, czasem kopniakiem (noszę glany) ;-) . Dzięki temu MCR ma paru dodatkowych fanów. Nadal jestem nieśmiała (długo się bałam zarejestrować się na forum (wiem, że jestem dziwna...)) i właściwie nigdy nikomu nie powiedziałam o tym jak było, właśnie tu piszę o tym po raz pierwszy.
I myślałam, że to tylko mi ten zespół tak bardzo pomógł, a widzę, że większość fanów MCR jest takich jak ja. To dowodzi, że potrafią zdziałać cuda :)
Przepraszam za błędy i za to, że pewnie kogoś zanudziłam na śmierć :/ Musiałam to komuś powiedzieć.
Avatar użytkownika
zuzanka
 
Posty: 22
Dołączył(a): 7 sie 2011, o 19:44

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez ChemicznyPłaz » 11 sie 2011, o 10:22

zuzanka, kochanie, to nie MCR Cię uratowało. Siłę miałaś w sobie, oni tylko troszkę pomogli, naprowadzili Cię na właściwą drogę... Cieszę się, że jesteś silna, samookaleczenie się i depresja to przeszłość, i że w końcu zalogowałaś się na tym forum (my nie gryziemy!)
I wonder how Gerard feels with his one hotdog child and asian backbending wife

Mój TumblrKonto na kinomaniaku
Avatar użytkownika
ChemicznyPłaz
Moderator
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 14 lip 2009, o 20:33
Lokalizacja: (koło Żywca)

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Kukki » 11 sie 2011, o 10:46

Mnie nie tylko muzyka MCR pomogła się podnieść ale też słowa gee ,,Nigdy nie powinniście chcieć się zranić. Powinniście kochać siebie. Czasem musicie w sobie umrzeć, aby narodzić się na nowo z własnych popiołów, zacząć w siebie wierzyć i siebie kochać, stać się nowym człowiekiem,,
Avatar użytkownika
Kukki
 
Posty: 53
Dołączył(a): 20 lip 2011, o 16:00
Lokalizacja: Prawie Szczecin.

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez chemical_girl » 12 sie 2011, o 12:14

geemik napisał(a):Heh na kazdym forum ten sam temat, ale ja juz nie naleze do zadnego forum polskiego oprocz tego, takie troche wydaja mi sie niekompetentne :-/ Ja mysle, ze MCR strasznie mi pomoglo w wielu sytuacjach, a dokladniej muzyka byla tlem tego co zrobil dla mnie Gee, jakos jego slowa wpasowaly mi sie do glowy jak klocki do kulki z odpowiednimi otworkami, nie chce sie zwierzac i opowiadac swoich zyciowych przygod, tych milych i tych gorszych. Powiem tak, Gerard byl/jest moim psychoterapeuta, ktory pojecia nie ma ze mnie wyleczyl i nadal leczy :))
Spoko porównanie :lol: Gerard jako psychoterapeuta !!!
dla mnie MCR znaczy bardzo dużo, tak samo jak ola_94 na początku słuchałam GD i byłam anarchistką
jednak...
kiedy zaczęłam słuchać chemicali dużo mi się nie poprawiło... Zafarbowałam włosy na czerwono (jak Gerard <3.)
a nawet mam w planie zrobić sobie kolczyka :-) mimo to jestem teraz o dużo szczęśliwsza niż przedtem.

Kiedyś byłam bardziej typem EMO ale teraz jestem bardziej szalona... jak muzyka MCR :-P
Avatar użytkownika
chemical_girl
 
Posty: 34
Dołączył(a): 12 sie 2011, o 11:36

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez corvetta » 26 sie 2011, o 18:04

czy MCR coś zmieniło? wydaje mi się, że troche tak. przestałąm się przejmować co myślą o mnie inni itp., ale nie wiem czy to przez nich czy po prostu dorosłam. na pewno ich muzyka bardzo mi pomogla, po rozwodzie rodziców i paru innych '' wypadkach '' troche się załamałam i to oni mi pomogli, nie wiem jak, ale ważne, że już jest dobrze. ;D
Avatar użytkownika
corvetta
 
Posty: 6
Dołączył(a): 25 sie 2011, o 13:01

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez VoiceOfSilence » 27 sie 2011, o 13:55

corvetta napisał(a):czy MCR coś zmieniło? wydaje mi się, że troche tak. przestałąm się przejmować co myślą o mnie inni itp., ale nie wiem czy to przez nich czy po prostu dorosłam. na pewno ich muzyka bardzo mi pomogla, po rozwodzie rodziców i paru innych '' wypadkach '' troche się załamałam i to oni mi pomogli, nie wiem jak, ale ważne, że już jest dobrze. ;D
do
Ja mam dokładnie to samo. Mam gdzieś to co myslą o mnie inni. W mojej miejscowości i okolicy większość ludzi słucha radiowego chłamu albo jakiegoś disco polo, więc kiedy zaczełam słuchać rocka i troche inaczej się ubierać to od razu się zaczeło gadanie na mnie i w ogóle. Muzyka właśnie m.in MCR dodaje niezłego kopa, że aż się nie chce myśleć o problemach, liczą się tylko słowa piosenek i świetna muzyka. Teraz to już nawet gdy siostra wchodzi do mnie do pokoju to się nie czepia że MCR leci, tylko się przyzwyczaiła, bo zignorowałam to co na początku gadała...
Avatar użytkownika
VoiceOfSilence
 
Posty: 243
Dołączył(a): 26 sie 2011, o 20:45
Lokalizacja: Siedlce

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Shashile » 27 sie 2011, o 15:46

MCR nie zmienili we mnie może tego co w niektórych... Nigdy nie chciałam się okaleczać czy zabijać. Ale dzięki MCR wreszcie nieco dorosłam. Zanim ich poznałam, byłam strasznie dziecinna, tylko się bawiłam i rysowałam jakieś zabaweczki. A teraz zabawki to dla mnie przeszłość i zaczęłam kupować płyty i przywiązywać uwagę do tekstów piosenek Chemicznych. Po za tym dzięki nim zostałam natchniona do napisania książki, którą teraz właśnie piszę.
Is it worth it
Can you even hear me?
Standing with your spotlight on me
Not enough to feed the hungry
Avatar użytkownika
Shashile
 
Posty: 97
Dołączył(a): 22 sie 2011, o 19:39
Lokalizacja: Szczecin

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez BlondiXD » 7 wrz 2011, o 18:54

W tym momencie mogę powiedzieć że MCR pomaga mi wyjść z myśli o własnej śmierci kiedy zaczęłam ich słuchać coraz częściej patrzę na życia wesoło, zobaczyłam że wyjście z depresji jest możliwe(przykład Gerard). Przestałam się ciąć i jestem szczęśliwa
Nie jara mnie one direction ja mam SHINee i super juniora:P
Avatar użytkownika
BlondiXD
 
Posty: 143
Dołączył(a): 11 mar 2011, o 10:17
Lokalizacja: Warszawa

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez lastly » 8 wrz 2011, o 17:19

to co mogę powiedzieć na pewno to dzięki nim stałam się sobą. wcześniej "grałam" kogoś innego. otworzyłam się, nie bałam się zachowywać jak osoba, którą jestem. no i dorosłam oczywiście. rok, w którym zaczęłam słuchać pierwszy MCR wspominam jako najlepszy w moim życiu. mimo problemów, kłótni itp. byłam najszczęśliwsza na Ziemi. o proszę, co może sprawić muzyka.
natchnęli mnie do tego także, żeby pisać teksty piosenek o tym, co czuję. chciałabym, żeby kiedyś ujrzały światło dzienne. jak będzie zobaczymy. ;-)
Avatar użytkownika
lastly
 
Posty: 199
Dołączył(a): 18 cze 2011, o 15:28
Lokalizacja: Łuków.

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Candela » 8 wrz 2011, o 17:52

Szczerze mówiąc... MCR nie zmieniło mnie jakoś szczególnie, chociaż rzeczywiście są momenty, kiedy słowa Gerarda mnie pocieszały. Żyjemy w świecie ludzi pięknych, popularnych i doskonałych a w jakiś sposób dzięki My Chem zdałam sobie sprawę, że sto razy bardziej wolę być sobą, swoich przyjaciół, swoje życie niż być perfekcyjna i pozornie szczęśliwa.

Ale czytając wasze wypowiedzi dopiero zauważyłam, że dzięki MCR ludzie odkrywają swoje pozytywne cechy i są szczęśliwsi... Wow. Czytając niektóre posty się po prostu wzruszyłam! Ze mną nie było źle ani nic z tych rzeczy, dopiero teraz dowiedziałam się jak wiele potrafi zmienić muzyka.
Ostatnio edytowano 8 wrz 2011, o 17:55 przez Candela, łącznie edytowano 1 raz
MORIARTY WAS REAL
Avatar użytkownika
Candela
 
Posty: 83
Dołączył(a): 8 wrz 2011, o 13:44
Lokalizacja: Szczecin

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Atram » 8 wrz 2011, o 17:54

Wydaje mi się, że MCR obudziło we mnie taką chęć... do dążenia ku marzeniom. Dzięki nim zrozumiałam, że nawet, kiedy idzie źle to nie mogę się poddać. Bo mi na tym zależy. I jeśli chcę osiągnąć to co chcę to nie mogę ciągle żyć w obawie, że mi się nie uda, że ktoś mnie odrzuci etc. Dali mi taką wewnętrzną odwagę i chęć do działania. I pokazali jak się nie poddawać ;-)
Poza tym dzięki MCR na pewno stałam się nieco inną osobą niż byłam. Mieli duży wpływ na muzykę jakiej zaczęłam słuchać, na moje marzenia i w wielu momentach, gdy dopadał mnie tzw. "dół" słuchając ich poczułam się naprawdę dużo lepiej. I gdybym nie słuchała MCR myślę, że nie zdarzyłoby się wiele rzeczy, które mają dla mnie wielkie znaczenie.
http://ostatni-jezdziec-tosterow.blog.onet.pl/ - rozdział czwarty czyli czerwonowłosy i 'mała' tragedia
Avatar użytkownika
Atram
 
Posty: 20
Dołączył(a): 17 sie 2011, o 17:52
Lokalizacja: Poznań

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Kathlen » 9 wrz 2011, o 16:24

Hmmm... Co zmieniła we mnie muzyka MCR?
Przede wszystkim przestałam marnować sobie życia. Chodzi mi o to, że kiedyś każdy mój dzień wyglądał tak samo. Codziennie uczyłam się, chodziłam do szkoły, w chwilach wolnych bezmyślnie oglądałam telewizję. Moje życie wypełniała jedna, wielka monotonia. Ale teraz zdaję sobie sprawę z tego, że (niestety) każdy dzień może być tym ostatnim. Nie chcę wyjść na pesymistkę, ale ja to tak odbieram. Właśnie przez takie podejście staram sie codziennie rozwijać pasje, ciężko pracować. Dzięki chłopcom stałam się bardziej wrażliwa na cudzą krzywdę, a jednocześnie odczuwam pogardę w stosunku do osób nietolerancyjnych i chamskich. Nie boję sie powiedzieć NIE, wyrażać swoje poglądy. Wierzę w to, że moje marzenia mogą się spełnić. Rozwijam się i ciężko pracuję. Odkryłam swój talent do pisania. Tworzę opowiadania, często inspirowane muzyką MyChem. No i chyba najważniejsza dla mnie zmiana- nie boję się publicznych wystąpień. Kiedyś broniłam się rękami i nogami, żeby tylko nie brać udziału w konkursach śpiewania. Teraz to się zmieniło. Oprócz tego mam zamiar zapisać sie do zespołu, grupy ludzi, którzy mają jedną wielka pasję- muzykę.

A tak w ogóle to jestem tu nowa. Hej!! :-D
Avatar użytkownika
Kathlen
 
Posty: 4
Dołączył(a): 17 cze 2011, o 11:04

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez MikeyLoveUnicorns » 10 wrz 2011, o 10:24

zmieniła we mnie wszystko, ale może nie tylko tylko muzyka, jak i również Gee. Całe moje podejście do życia, wszystkie poglądy, a co najważniejsze - cel. To coś niesamowitego, że muzyka tak potrafi zmienić nastolatka. Kiedyś cieszyłam się z tego, że każdego dnia jestem coraz bliżej śmierci i odważę się sama popełnić ten czyn. Moje życie młodego człowieka było tak monotonne i okropne że aż dołujące. A później poznałam historię niejakiego pana, o imieniu Gerard. Który nie poddawał się - osiągnął swój wielki cel, wyrwał się z piwnicy, w której walczył z nałogami i próbami samobójczymi. Osiągnął nie tylko wielką sławę, ale i znalazł swoją żonę z którą jest szczęśliwy, a jego podejście do życia zmieniło się tak jak moje. Zawsze będę bo za to podziwiać, i kierować tym co zrobił. Później poznałam jego muzykę. A teraz powracając do mojego celu i muzyki. Mój monotonny świat, zamienił się w pasję, czyli muzykę i sztukę, która jest dla mnie najważniejsza i którą chcę kształcić przez całe życie właśnie poprzez ten zespół. Jeśli natomiast chodzi o samą muzykę (i tu już powracam no wszystkich członków zespołu). Nie ważne czy to smutna, czy wesoła piosenka, i tak zawsze wywoła uśmiech na mojej twarzy, wprowadzi mnie w niesamowity nastrój i poprawi humor.
MikeyLoveUnicorns
 

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Blizzard of Ozz » 13 wrz 2011, o 16:40

Kurczę, nie mam takich przeżyć jak Wy. Znaczy, nigdy się nie cięłam (ahaha, brak żyletek w domu, byłam zbyt leniwa żeby ruszyć dupę do kiosku) i nie próbowałam się zabić (co nie znaczy, że o tym nie myślałam). Ale od początku.
Przed poznaniem MCR przeżyłam sporo... zawodów. Jakieś gówniarskie miłości w trzeciej klasie podstawówki etc. Najbardziej jednak bolało mnie to, że tak na prawdę nie miałam żadnego prawdziwego przyjaciela. Niby zadawała się z dwoma... koleżankami, jednak gdy tylko wchodziłyśmy do szkoły, gdzie w mojej klasie berło trzymała pewna wstrętna picza, stawałam się tylko pojebaną, niską Edytką z której można się jedynie śmiać, bo jest w końcu pojebaną Edytką a królowej która pojebanej Edytki nie lubi trzeba się przyporządkować. Teraz nie potrafię opisać tego tak dokładnie, bo było to dość dawno, ale wiem jak okropnie się czułam. Udawałam, że wszystko jest okej, ale nie było. Moja szkoła była tak posrana, że oczywiście gdy Królowa dowiedziała się o mojej cudownej oh-ah czwartoklasowej miłości do kolegi z klasy, stałam się jeszcze większym pośmiewiskiem (TAK, jakiekolwiek kontakty z chłopakami były w mojej klasie powodem do wyśmiewana się). Może to błahy problem, ale dla tak wrażliwego dziecka jakim byłam, i tak sponiewieranego psychicznie, to było naprawdę jak wyrok śmierci. No to otoczyłam się kokonem bez otworu chociażby do oddychania i zamknęłam się w sobie. Robiłam dobra minę do złej gry, ale funkcjonowałam jak robot. Szkoła-dom, szkoła-dom. Nie potrafiłam już nawet płakać, serio, bo wmawiałam sobie, że płacz to oznaka słabości. Skończyła się czwarta klasa, zaczęła piąta. (W międzyczasie, pod koniec czwartej, poznałam Marsów i jeszcze bardziej zamknęłam się w swoim cudownym świecie bez słit-dziewczynek które mnie obgadują. ) Tutaj trafiłam na MCR na Vivie, czy tam 4fun.tv. Na początku wręcz ich nienawidziłam za to, że "Gerard wygląda jak Jared", że to plagiat i w ogóle. Jak to jednak bywa, obczaiłam co jakiś simowy teledysk gdzie było "it's not a fashion statement" i ich pokochałam. Mogę szczerze powiedzieć, że pokochałam ich za muzykę, nie wygląd - na początku wszyscy wydawali mi się okropnie brzydcy ("nie ma to jak Jared"). Tak na serio zaczęłam ich słuchać w szóstej klasie, gdy doszła do nas nowa dziewczyna. Okazało się, że uwielbia Marsów i MCR, więc się zakumplowałyśmy. Wreszcie czułam, że znalazłam kogoś normalnego, jednak nadal nie wychodziłam ze skorupy, w której siedziałam razem z uczuciami i emocjami. Minął rok, ona się wyprowadziła, a ja z duszą na ramieniu i MCR pod pachą (przestałam słuchać Marsów, fuck yea) wkroczyłam w świat gimnazjum i ostrych brzmień (Slipknot, Slayer, SOAD... No i Ozzy z Black Sabbath, chociaż oni byli ze mną od zawsze). Chciałam zacząć nowy etap w życiu, wiadomo - nowa szkoła, nowi ludzie, nie ma JESZCZE stereotypów i można kreować się od nowa. Niestety, nie udało mi się. Ludzie byli BARDZO w porządku, ale ja byłam tak bardzo zamknięta w sobie, że znowu udawałam kogoś kim nie jestem. W tym czasie bardzo pogłębiły mi się moje stany depresyjnie, jednakże nadal nigdy nie płakałam. I wtedy zaczęłam słuchać MCR pełną parą. Odkrywałam każdą piosenkę na nowo, delektowałam się nimi, no i zagłębiłam w teksty i życiorysy chłopaków. Gdy zrozumiałam to przesłanie, to, że chociaż nie wiedzą, że istnieję to chcą dla mnie jak najlepiej, to pierwszy raz od bardzo długiego czasu płakałam. To było w środku nocy, gdy jak zawsze leżąc do czwartej nad ranem z MP4 słuchałam The Ghost Of You. Od tego czasu stałam się strasznie wrażliwa, nie wiem dlaczego. Kurde, tak jak noisevictim mam teraz łzy w oczach. Dzięki MCR nastąpił ogromny przełom w moim życiu - zwierzyłam się przyjaciółce ze wszystkiego co leży mi na sercu. Nigdy w życiu przed nikim się nie otworzyłam, chyba przez to, że gdy kiedyś powiedziałam koleżance jakiś sekret, to po godzinie wiedziała o nim cała klasa. W każdym razie, chemicznym zawdzięczam prawdziwą przyjaźń oraz to, że na poważnie zabrałam się za rysowanie. To akurat dzięki Gerardowi. Bez nich także nigdy nie przeczytałabym The Dove Keeper, dzięki któremu zupełnie inaczej patrzę na świat. Poznałam od groma wspaniałych ludzi, przy których nie czuję się gorsza czy odrzucona.
Co prawda nadal całkiem nie wyszłam ze swojej skorupy, wszelkie uczucia skrzętnie kryję, przez co na przykład nigdy nie miałam chłopaka. Ale wiecie co? Nie obchodzi mnie to. Z każdym dniem uczę się, żeby nie patrzeć na innych, na ich opinie - żeby być sobą i robić go się chce, bo życie jest zbyt krótkie żeby je zmarnować. W końcu i tak umrzemy, więc nie ma czego żałować. Niestety, w mojej szkole wszyscy oprócz Vectress uważają, że MCR to pedalski zespół dla emo nastek. Gdy usłyszę coś takiego (dzisiaj na przykład trzy razy) to dostaję białej gorączki i zaczyna się moja nawijka.
Nadal często czuję sie tylko ta niską Edzia z której można pożartować a nie brać poważnie, ale radzę sobie z tym coraz lepiej. Zamiast tamować te emocje, które wcześniej kumulowały się we mnie i popadałam w depresję, to po prostu kładę się na łóżku, włączam TGOY, Early Sunsets, Desert Song albo jakąkolwiek wersję live i z uśmiechem na ustach pozwalam łzom swobodnie płynąć. W takich momentach czuję się lepsza od wszystkich ludzi, bo mam mcr. Ludzi, którzy nie znając zmienili moje życie. Kto wie, może gdyby nie oni ruszyłabym się wreszcie do kiosku po żyletki, albo zamknęła się w kuchni i odkręciła gaz. A uwierzcie, miałam do tego duże predyspozycje.

Rozpisałam się z deczka, jeśli ktoś to przeczytał - dziękuję. Merci.
Racja jest jak dupa - każdy ma swoją.
Avatar użytkownika
Blizzard of Ozz
 
Posty: 56
Dołączył(a): 30 lip 2010, o 18:03

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez KillJoy » 13 wrz 2011, o 17:28

Blizzard of Ozz, ja przeczytałam. Z uczuciami i taką jakby wewnętrzną "skorupą" mam dokładnie to samo. Mam problem z wyrażaniem uczuć (zawsze się bałam, że jak będę mówić o swoich uczuciach to zostanę wyśmiana, albo coś takiego), nigdy nie miałam chłopaka... Muzyka pomaga mi z tego powoli wychodzić.
Muzyka, której słucham jest dla mnie czymś więcej niż tylko muzyką. Nie chodzi tylko o wokal, gitary, perkusję... czy nawet teksty. Chodzi bardziej o to, że słuchając swoich ukochanych zespołów czuję, że to wszystko jest... jakby dla mnie. To znaczy to trafia do mnie tak... głębiej. Nie potrafię tego opisać. To jest tak, jakbym była częścią czegoś niesamowitego. I kocham to uczucie.
Is all that we see or seem
But a dream within a dream?
Avatar użytkownika
KillJoy
 
Posty: 215
Dołączył(a): 4 gru 2010, o 15:33
Lokalizacja: Paradise City/Warszawa

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Ekaterina » 13 wrz 2011, o 17:52

Wow macie naprawdę wspaniałe i wzruszające historie a teraz czas na moją.

W podstawówce byłam grzeczną o ułożoną dziewczyną gdy poszłam do gimnazjum to legło w gruzach picie alkoholu palenie i cięcie się (spogląda na ramię na bliznę w kształcie serca)
Zawsze miałam problemy z tym że jestem nieco agresywna a wtedy słuchałam rapu a to się jeszcze potęgowało.

Od niedawna słucham Mcr ale od tego czasu staje się lepszą osobą i pokochałam muzykę.
Słuchanie rocka mnie uspokaja a idę przez życie mając przed oczami cytat Gerarda

Bądź sobą, nie sraj za nikogo i nigdy nie daj się nikomu zabrać będąc żywym.
Avatar użytkownika
Ekaterina
 
Posty: 55
Dołączył(a): 1 sie 2011, o 13:40

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Atram » 13 wrz 2011, o 18:04

(...) czwartoklasowej miłości do kolegi z klasy, stałam się jeszcze większym pośmiewiskiem (TAK, jakiekolwiek kontakty z chłopakami były w mojej klasie powodem do wyśmiewana się). Może to błahy problem, ale dla tak wrażliwego dziecka jakim byłam, i tak sponiewieranego psychicznie, to było naprawdę jak wyrok śmierci. No to otoczyłam się kokonem bez otworu chociażby do oddychania i zamknęłam się w sobie.


No i ja przeżyłam dokładnie to samo -.- z bólem wspominam przekleństwa jakie leciały pod moim adresem, wyzwiska, śmiechy, chichy i inne... Byłam w klasie taką czarną owcą, na którą wszyscy bez wyjątku się uwzięli. Skończyło się tym, że przeniosłam się do innej klasy, a wtedy w tamtej znielubiono mnie jeszcze bardziej. Tak naprawdę oskarżono MNIE o to, że ich klasa mogła zostać rozbita z powodu zbyt małej liczebności, chociaż wielu zmieniło szkołę i odeszło. Nie tylko ja. Jeszcze była wielka afera o zaginioną kłódkę do szatni... strasznie się wtedy denerwowałam, nie chciałam wrócić do szkoły, aż w końcu z tego stresu się pochorowałam. Martwiłam się oskarżeniami mojej klasy, bo z zaginioną kłódką w rzeczywistości nie miałam nic wspólnego. W bodajże szóstej klasie po prostu bałam się już przechodzić obok większości chłopaków z mojej klasy, bo prawie za każdym razem pod moim adresem leciała jakaś obelga... Zamknęłam się w sobie i nie wychodziłam. Teraz jest mi ciężko nawiązywać jakiekolwiek nowe kontakty. Chyba boję się odrzucenia... ale sama już nie wiem. Mogłoby być zupełnie inaczej niż jest, gdybym umiała przełamać te moje obawy. Wciąż czuję się zamknięta, nie tak bardzo jak kiedyś, ale cały czas. Były takie momenty, kiedy wolałam zostać w domu i słuchać muzyki, która mi pomagała jak nic innego, niż wyjść do ludzi. I właśnie dzięki muzyce (m.in. My chemical romance) udało mi się po części poradzić sobie, powiedzieć "fuck this shit" i pójść do przodu. Zrobić chociaż dwa kroki. Czasem spotykam na korytarzu w gimnazjum ludzi, którzy kiedyś po mnie jechali i ci znów wykrzykują pod moim adresem jakąś obelgę, ale teraz nie uciekam i nie chowam się po kątach, tylko umiem spojrzeć im w twarz i pomyśleć, że oni nie są warci moich nerwów ani łez. Bo za kogoś takiego po prostu nie warto płakać.
http://ostatni-jezdziec-tosterow.blog.onet.pl/ - rozdział czwarty czyli czerwonowłosy i 'mała' tragedia
Avatar użytkownika
Atram
 
Posty: 20
Dołączył(a): 17 sie 2011, o 17:52
Lokalizacja: Poznań

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Comixx » 14 wrz 2011, o 13:20

Pierwszy raz usłyszałam ich w wieku dziesięciu lat. To był dla mnie trudny okres, miałam duże problemy w szkole, nie miałam przyjaciół i przeżyłam śmierć dziadka. Okropnie się wtedy denerwowałam wszystkim, trzęsłam się i krzyczałam o byle co. Wszystko mnie bolało… I w tym okresie ich poznałam. Moja siostra pokazała mi teledysk do „Heleny”. Zafascynowało mnie to. Ten pogrzeb, to wszystko zafascynowało mnie, zdezelowaną psychicznie dziesięciolatkę. I tak się to potoczyło. Zaczęłam się inaczej ubierać, inaczej zachowywać. Inaczej postrzegać świat i ludzi. Można powiedzieć, że oni mnie wychowali. Wychowali mnie…psychicznie. Nadal choruję, ale jest lepiej. Bardzo ich kocham. Są dla mnie jak kurde no wujkowie, starsi bracia! I wiem, że brzmię jak jakaś napalona emo trzynastka, ale to nieprawda. Rani mnie to określenie...
Avatar użytkownika
Comixx
 
Posty: 8
Dołączył(a): 26 sie 2011, o 09:33

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez BlondiXD » 14 wrz 2011, o 17:26

Blizzard of Ozz, ja cię rozumiem sama siedzę w swoim małym czarnym "świecie" i słucham mcr. Mam też w dupie całą moją szkolę gdzie są same "sweet " dziewczyneczki słuchające justina biebera. Czasami wpadam w jakiegoś psychicznego doła, wtedy włączam Helenę i My way home i(wisi mi to że te plastikowe barbie z klasy się śmieją) piszę wiersze o moim świecie o śmierci i smutku i niesprawiedliwości świata. Od czego uratował mnie MCR już pisałam więc nie będę się powtarzać.
PS. Czy ktoś wie czy mogę wstawić te wiersze gdzieś tu?
Avatar użytkownika
BlondiXD
 
Posty: 143
Dołączył(a): 11 mar 2011, o 10:17
Lokalizacja: Warszawa

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez MadPony » 14 wrz 2011, o 18:14

Co zmieniła? Całe moje życie! Idę ze słuchawkami na uszach, słucham jak Gee śpiewa o grawitacji i nagle czuje że mogę wszystko. Przenosić góry, zmienić świat na lepszy itp itd. Dzięki nim jestem pewna siebie i swoich poglądów, nie wstydzę się powiedzieć głośno co mam na myśli. Jestem po prostu sobą, spełniam marzenia! Wiem pewnie ktoś powie że wyolbrzymiam ich zasługi, ale naprawdę tak jest. Nie obchodzi mnie pop-kultura i masowe produkty które wszędzie się nam sprzedaje, bo mam swój świat ze swoją muzyką i dzięki temu czuje się o niebo lepiej niż kiedykolwiek. Jestem happy dzięki MCR. :->
"I am fucking crazy, but I am free."
Avatar użytkownika
MadPony
 
Posty: 295
Dołączył(a): 20 sie 2011, o 12:54
Lokalizacja: Battery City

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez RebelliousAngel » 14 wrz 2011, o 18:18

BlondiXD, proszę, tutaj możesz pokazać swoje wiersze. Osobiście jestem bardzo ich ciekawa ;)
viewtopic.php?f=1&t=186&p=197415&hilit=wierszyki#p197415
Avatar użytkownika
RebelliousAngel
 
Posty: 178
Dołączył(a): 8 lip 2011, o 10:17
Lokalizacja: Daleko

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Migotka » 14 wrz 2011, o 22:52

Ja pierdziele, spisałam całą historie swojego życia, i kuźwa wcięło mi!!!!! grrrr... W każdym razie, zmienili moje nastawienie do życia, gusta muzyczne o 180 stopni i w końcu znalazłam swoje miejsce w życiu, jakbym przez całe życie czekała na MCR, tak się dzięki nim właśnie czuje. Teraz wreszcie moge to powiedziec: potrafie być sobą. Fuck, yeah!!!!!!
I am not afraid to keep on living
I am not afraid to walk this world alone
Avatar użytkownika
Migotka
 
Posty: 34
Dołączył(a): 12 sie 2011, o 21:24
Lokalizacja: LBL

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez theendmama » 15 wrz 2011, o 16:43

My Chemical Romance ...dziwne jest, że sama na nich wpadłam, bo nikt mi ich nie polecił.I sie z tego cieszę.Zmienili oni we mnie kompletnie wszystko.Przedtem nie słuchałam jakiejś "nienormalnej" muzyki, ale gdy zaczęłam częściej słuchać MCR to stwierdziłam, że taki gatunek jaki oni tworzą to jest to.Odnalazłam to, czego szukałam przez moje <jeszcze> krótkie życie.Nabrało kolorów i się czuję świetnie.A poza tym członkowie MCR to dla mnie wielkie autorytety.Dziękuję tyle mam do powiedzenia.
theendmama
 

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Kameleon » 15 wrz 2011, o 17:59

Co we mnie zmieniła muzyka my chemical romance.? Duzo nie zmieniła, ale na pewno mi pomaga. Pomaga mi zwalczyć moją nieśmiałośc, owszem, może jestm troche dziwna, ale gdy nie ma przy mnie tych osób przy których mogę być sobą, przysłowiową "wariatką" czuje ze się strasznie nieśmiała i samotna. Wtedy boje się ludzi, wiem może wydawać się to dziwne, ale mam taki uraz przez to że ludzie z mojej klasy się ze mnie naśmiewali. Gdy mam przejść koło jakiś dajmy na to dziewczyn, to od razu szybciej bije mi serce, podnosi mi się ciśnienie. Po prostu się boje, sama nie wiem czego.. Boje się, że usłysze od nich coś złośliwego..? Muzyka podnosi mnie na duchu, staram się być odważniejsza, staram się rozmawiać z ludźmi, fakt iż to mi kompletnie nie wychodzi pomińmy. Muzyka mi pomaga. Zawsze wtedy sobie przypominam słowa moich ulubionych piosenek i od razu czuje się lepiej.
Avatar użytkownika
Kameleon
 
Posty: 67
Dołączył(a): 9 lip 2011, o 20:21
Lokalizacja: Bielsko- Biała

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez UpadłyAnioł » 17 wrz 2011, o 19:21

theendmama, ja też poczułam, że to TA muzyka ;-)
Żadnego innego zespołu nie słuchałam tyle czasu, ile MCR.
Avatar użytkownika
UpadłyAnioł
 
Posty: 1055
Dołączył(a): 5 paź 2010, o 19:51
Lokalizacja: Radomsko

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Ekaterina » 17 wrz 2011, o 21:19

Zgadzam się z wami dziewczyny ja mam tak samo ;]
I don't believe in God
I don't believe in love
I don't believe in you
I just believe in the enemy
Avatar użytkownika
Ekaterina
 
Posty: 55
Dołączył(a): 1 sie 2011, o 13:40

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez OtherLove » 18 wrz 2011, o 11:13

Jestem pełna podziwu i w wielkim szoku. Nie sądziłam, że muzyka tak wiele może zmienić w moim życiu. Wcześniej, zanim poznałam MCR słuchałam po prostu wszystkiego od hip-hopu po jakieś smutne ballady. Nie miałam przyjaciół, codziennie siedziałam w domu, pilnując rodziców czy przypadkiem nie skaczą sobie do gardeł. To były trudne lata.Chciałam się krzywdzić, ciąć i nie wiem co jeszcze, by dać upust emocjom.By wreszcie zwrócić na siebie uwagę. Nie potrafiłam, byłam zbyt przerażona wizją śmierci. Nie mogłam zostawić mamy samej, bo utłukł by ją na śmierć. Potem wszystko się uregulowało. Doszedł problem - dorastanie. Miałam problem z cerą, co spowodowało moją nieśmiałość. Wstydziłam się nawet wyjść do sklepu po bułki. Czułam na sobie spojrzenia innych i to jak szepczą do siebie " spójrz na nią". Uważałam się za dziwoląga. Minęło parę lat, schudłam i wszystko wróciło do normy. Co z tego jak dalej panicznie bałam się odrzucenia. Odnalazłam MyChem. Ich muzyka coś we mnie zmieniła. Chodzę z podniesiona głową i jestem ... odważna. Codziennie rano przed pójściem do szkoły słucham MCR i czuję, że mogę wszystko. Dalej jestem nieśmiała, ale walczę z tym. Poznaje nowych ludzi i wreszcie, mogę powiedzieć szczerze - jestem sobą.
Avatar użytkownika
OtherLove
 
Posty: 92
Dołączył(a): 29 sie 2011, o 07:54
Lokalizacja: zach- pom

Re: Co zmieniła w was muzyka My Chemical Romance?

Postprzez Gabuskaa.mcr » 18 wrz 2011, o 12:28

Muzyka MCR zmieniła we mnie sporo. Wcześniej słuchałam metalu, power metalu i symphonic metalu.. teraz słucham głównie My Chemical Romance. to nie jest dla mnie tylko muzyka, tylko coś więcej , dużo więcej. Ich teksty mnie wypełniają.. Słucham ich i czuje że ktoś jednak mnie rozumie.. Nie jestem żadną taką osobą która lubi się wyróżniać z tłumu, zawsze jestem bardziej na uboczu słuchawki oraz muzyka pobrzmiewająca w uszach to wszystko czego potrzebuje .. muzyka to dla mnie całe życie. Dzięki nim zrozumiałam, że życie jest za krótkie i trzeba korzystać z każdej nam danej sekundy.
Gabuskaa.mcr
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do My Chemical Romance

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron