Kerrang, luty 2009

Artykuły z gazet, czasopism itd.

Moderatorzy: Administratorzy, Starszy moderator, Moderatorzy


Postprzez bebok » 10 lut 2009, o 15:31

Spoko, fajne zdjęcia... Ale rozumiem z tego wszystkiego tylko i wyłącznie napisy pod obrazkami :lol: xD
bebok
 

Postprzez NothingAtAll » 10 lut 2009, o 15:53

bebok, ja też :lol:
ogólnie Frank wygląda na tym zdjęciu koło Gerarda jak miś :P a może ktoś by przetłumaczył...:)
NothingAtAll
 

Postprzez AnnC. » 10 lut 2009, o 16:16

NothingAtAll, ktoś w końcu przetłumaczy, nie wiem, czy już się tym zajęli, ale tłumaczenie na pewno dodamy ;)

jak czytałam ten wywiad [fragmentami, bo jestem leniwa xD] to Way się wydawał taki miły i ludzki, ten jego wywód na temat dziecka.. brzmiało to tak, jakby wpadli "ale co tam, fajnie jest!" :twisted:
..a Frank zawsze zdaje się być takim miłym i dobrym :)
there's sunshine trapped in our hearts,
it could rise again..

muserka
Obrazek
Avatar użytkownika
AnnC.
Moderator
 
Posty: 2865
Dołączył(a): 25 maja 2007, o 22:20

Postprzez Bloood » 10 lut 2009, o 16:23

"Kiedy spotkałem Lindsay, wiedziałem, że jest ona jedyną osobą z którą mógłbym mieć dziecko"

Ach, ale to wzruszające.
Rzeczywiście miły i ludzki Gerard.
Bloood
 

Postprzez Avi » 10 lut 2009, o 16:49

Haha... jak to brzmi... Ludzki Gerard.:)

..nie sądzisz, że to za mało? x)
Ostatnio edytowano 1 sty 1970, o 00:00 przez Avi, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Avi
 
Posty: 206
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 19:28
Lokalizacja: Legnica

Postprzez A*** » 10 lut 2009, o 19:51

Mało rozumiem, ale zdjęcia fajne :)
Obrazek
Pięknie mruczy!!...Albo mocniej pada, albo jestem zwariowana... :lol:
Avatar użytkownika
A***
 
Posty: 1405
Dołączył(a): 6 maja 2007, o 08:09

Postprzez nieobliczalna » 11 lut 2009, o 21:27

zaszaleli - 4 strony! :D zdjęcia fajne, szkoda że nie rozumiem tekstu...

zaraz, moment, tłumaczę już, jeszcze dwa pytania i wstawię, cierpliwości.
Ostatnio edytowano 1 sty 1970, o 00:00 przez nieobliczalna, łącznie edytowano 1 raz
nieobliczalna
 

Postprzez miss.ed » 11 lut 2009, o 21:59

Nie chciało mi sie całego czytać ale z fragmentów wnioskuje, że ta ciąża to była wpadka, jak to ślicznie określił Way "it was a suprise.."^^ ale widac że sie bardzo cieszy i jest excited.;p I zajęli cztery str. pisma. fajnie, to o czymś świadczy.
Świetny jest ten podpis pod zdjęciem Way'a z języczkiem "Gerard can't wait to be a dad"xDxD nie powiem, adekwatny. :mrgreen:
miss.ed
 

Postprzez AnnC. » 11 lut 2009, o 23:06

proszę, przetłumaczyłam. ślęczałam nad tym cały dzień, stawałam na głowie i uszach, żeby było ładnie i żeby was zadowolić.
dziękuję bardzo za pomoc i wsparcie (w tych trudnych chwilach xD) Krzysiowi, Sharp i Natalii ..oraz getionary.pl, ling.pl, i przede wszystkim słownikowi z Longmana ;)

POCZĄTEK NOWEJ ERY

Powrócili. Gerard Way i Frank Iero w udzielonym nam ekskluzywnym wywiadzie opowiedzieli o tym, jak bardzo ciekawe stanie się niedługo życie dla My Chemical Romance.


„The Black Parade” uczyniła z mało znanego zespołu, jakim było My Chemical Romance międzynarodowe gwiazdy. Niestety sława musiała zebrać żniwa. Po trwającej piętnaście miesięcy trasie koncertowej promującej trzeci krążek zespołu z New Jersey basista Mikey Way, gitarzysta Frank Iero i perkusista Bob Bryar zmuszeni zostali do wzięcia wolnego aby uporać się z chorobami, urazami fizycznymi i sprawami rodzinnymi. Dla kwintetu, ich managementu i nawet najwierniejszych fanów było jasne, że MCR jest wykończone, bliskie wypalenia i koniecznie potrzebuje przerwy. Po finałowym koncercie zamykającym światową trasę The Black Parade, zorganizowanym w legendarnym nowojorskim Madison Square Garden, na który sprzedano wszystkie bilety, My Chemical Romance zniknęło z horyzontu. I żaden z pięciu mężczyzn nie był do końca pewien kiedy wrócą.
Przez ostatnie dziewięć miesięcy członkowie MCR przyzwyczajali się do normalnego życia: pierwszy raz od lat mogli świętować urodziny, śluby przyjaciół, zakończenie szkoły czy lokalne imprezy. Założyli rodziny ze świeżo poślubionymi żonami, znaleźli nowe domy i, ze względu na Gerarda Way’a, rozpoczęli przygotowania do narodzin dziecka. To prawdziwe szczęście.
Jednak ostatnio pojawiły się znaki, że panowie Way, Way, Iero, Toro i Bryar zaczynają się nudzić. Jeśli odwiedziłeś ostatnio oficjalną stronę internetową zespołu lub ich własne blogi na Twitterze, mogłeś zobaczyć przeróżne wpisy z paru ostatnich tygodni – dyskusje na temat programów typu reality show i gier wojennych, rozmyślania na temat dostępności płatków Frankenberry czy zdjęć dzieł sztuki stworzonych z.. wysuszonych na słońcu pomidorów i oliwek. To właśnie robią mężczyźni, którym daje się zbyt dużo wolnego czasu. Do czasu.
Dziś Frank Iero krząta się po domu w New Jersey, zbiera ubrania, książki i rzeczy osobistego użytku z szaf i szafeczek, by spakować się do wyjazdu na Zachodnie Wybrzeże. Za parę dni podroczy się ostatni raz ze swoimi psami, pocałuje na pożegnanie swoją żonę Jamię i będzie wyczekiwać samolotu do LA. Tam dołączy do swoich kolegów z zespołu w studio nagraniowym i rozpocznie pracę nad następczynią The Black Parade. Nadszedł czas by zebrać zespół do kupy.
„Moja żona mówi: >>Ochh, nie chcę, żebyś wyjeżdżał<< ale tak naprawdę chyba tego chce” śmieje się gitarzysta. „Widzi, jak siedząc na sofie po prostu nie mogę wytrzymać, chcąc wyjść i grać, wie, że muszę wrócić do pracy.”
Na drugim końcu kraju, w swoim domu w LA, Gerard Way otoczony niezliczonymi filiżankami kawy nanosi ostatnie poprawki do drugiej części komiksu „The Umbrella Academy” i przygotowuje się na nieuchronne przybycie przyjaciół z zespołu. Później, jak mówi, może coś narysuje, zrobi nowy wpis na stronie MCR albo wypatrzy jakiś film. Innym wyjściem może być po prostu zwykły obiad w domu z żoną Lindsey (znaną jako basistka Mindless Self Idulgence - LynZ) i rozmowa o rzeczach, o których zwykłe mówią przyszli rodzice. Cokolwiek przyniesie wieczór, teraz, razem ze swoim przyjacielem znad Wschodniego Wybrzeża musi zrobić jedną drobną rzecz – udzielić Kerrang! ekskluzywnego wywiadu.
Akurat w tym tygodniu w sklepach pojawił się nowy ‘wytwór’ MCR. Piosenka „Desolation Row” to przerobiona wersja utworu zamykającego płytę Boba Dylana z 1965 roku zatytułowaną „Highway 61 Revisited” pochodzi ona z soundtracku do nadchodzącego filmu „Watchmen” (powstałego na podstawie znanej serii książek z lat osiemdziesiątych autorstwa Alana Moore’a), którą MCR nagrało ubiegłego października w legendarnych studiach Electric Lady przy współpracy z producentem Richem Costey’em (Muse/Audioslave) i jest pierwszym nagraniem zespołu po płycie The Black Parade. Tu zaczyna się kolejna faza jego niezwykłej kariery. A Gerard Way i Frank Iero nie mogli być bardziej podekscytowani.
„Z energią, którą teraz posiadamy możemy nagrać płytę w ciągu pierwszego tygodnia!” śmieje się Iero.
Spokojnie, tygrysku..

JAKO FANI KOMIKSÓW, JAK WYSOKO OCENIACIE SERIĘ OPOWIADAŃ „WATCHMEN”?
GERARD WAY
: Myślę, że byłbyś bardzo zdziwiony znajdując choć jedną osobę, która nie uznałaby „Watchmena” za najwspanialszą, najważniejszą wydaną kiedykolwiek powieść graficzną. Ludzie w zespołach będą mówić o dostaniu jakiegoś siedmiocalowego singla i o tej jednej piosence zmieniającej ich życie, sprawiającej, że siedzą teraz w punk rocku czy coś, ja dostałem „Watchmena” w wieku piętnastu lat i to właśnie on sprawił, że robię dziś to, co robię. „Watchmen” był dla mnie tak ważny, jak żaden inny zespół. To było całkowicie we mnie i gdy chodziłem w tamtych czasach do punkowych klubów, widząc zespoły, nie zauważałem żadnych różnic między czytaniem „Watchmena” a słuchaniem „My War” Black Flag.
FRANK IERO: Zainteresowałem się „Watchmenem” później niż Gerard, tego jestem pewien, ale pierwszy raz zetknąłem się z komiksem dzięki przyjacielowi, który wiedział, że jestem ogromnym fanem Batmana. Kupił mi kopię, a za drugim razem, gdy zacząłem czytać o bohaterach uderzyła mnie jego inność, to coś wspaniałego. Po prostu zakochałem się w nim bo dużo więcej niż zwykła opowieść o superbohaterach.

JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE ZOSTALIŚCIE WKRĘCENI W TEN FILM?
GERARD
: Xavier Ramos, który zajmuje się naszym marketingiem w Warnerze, robił soundtrack i wiedział jakim wielkim fanem książki byłem więc skontaktował mnie z ludźmi pracującymi przy filmie, którzy to wymyślili. W 2007 roku, kiedy byliśmy na Projekt Revolution i siedzieliśmy w autobusie, dostałem telefon od reżysera Zacka Snydera, po prostu zaczęliśmy rozmawiać o filmie, rozmowa zmierzała w dobrą stronę, kiedy doszliśmy do piosenki i tego, co chcielibyśmy z nią zrobić. Gdy zapytał, >>Jak chcecie zrobić ten cover Dylana?<<, przyniosłem piosenkę Jima Carrolla, autora „The Basketball Diaries”, zwanych „People Who Died” jako punkt odniesienia. Wcześniej rozmawialiśmy o remake’u „Dawn Of The Dead” Zacka, który ja i zespół widzieliśmy w kinie i gdy powiedział, >>Ok, jeśli pamiętacie koniec filmu, to ta piosenka leciała na końcu napisów<<, to wiedzieliśmy, że takim sposobem coś wskóramy.
FRANK: Pierwsza rzecz jaka przyszła mi na myśl, gdy usłyszałem, że będziemy na tym soundtracku, to >>Jasna cholera, Gerard musi sikać ze szczęścia!<<, byłem nakręcony, >>Wow, to jest niesamowite<<. Bycie fanem serii przez tak długi czas, a później wiadomość o tym, kto zajmie się filmem dała mi dużo wiary w to, jak on wyjdzie. Moje pierwsze pytanie brzmiało, >>Czy będziemy mogli zobaczyć film?<<, ciągle czekam! Ale to ok, jeśli będę musiał czekać w kolejce na dzień w którym się pojawi, to będę tam.

CZY JESTEŚCIE FANAMI BOBA DYLANA?
FRANK
: Tak, jestem fanem Dylana od kiedy mój tata puszczał mi jego nagrania. Highway 61.. jest po prostu wspaniałą płytą. Uznałem, że to świetny pomysł, aby wybrać tą piosenkę do filmu. Dylan był niesamowitym poetą i to, co starał się przekazać przez nią naprawdę dobrze współgra z filmem. Jestem wielkim fanem poezji Dylana i ta piosenka jest tego dobrym przykładem.
GERARD: I, rzecz jasna, podeszliśmy do tej piosenki z ogromną dozą szacunku. Miałem ją na swoim iPodzie i puszczałem ją chłopakom, oczywiście oryginalna wersja trwa ponad jedenaście minut więc musieliśmy się dobrze zastanowić co z tym zrobić. Wybrałem wersy najbardziej odnoszące się do Watchmena i skróciłem je do trzech minut. Chcieliśmy skłonić się w stronę typowego dla Sex Pistols podejścia, ale właściwie puściłem Steve’owi [Righ?] z MSI jeden z mixów i on stwierdził, >>To brzmi jak Slade!<<.
FRANK: Są pewne rzeczy, których po prostu nie możesz spieprzyć: nie możesz spieprzyć The Beatles, The Stones i ciężko jest spieprzyć Dylana. Ale jak wiem, słyszał o tym, że robimy cover jego piosenki i zaakceptował to, co z pewnością zmniejszyło niepokój z tym związany. Może ktoś powiedział nam o tym, żeby nam pomóc, ale dopóki Bob Dylan nie pojawi się u mnie i nie powie, >>Spierdoliliście moją piosenkę<<, będę wierzył, że mu się ona podoba!

CZY NIE BYŁO TO EKSCYTUJĄCE, ZNÓW GRAĆ WSPÓLNIE W JEDNYM POKOJU?
GERARD
: To było naprawdę podniecające. Właściwie Rich Costey komentował podczas sesji o tym, jak dobrze nam się razem pracuje, jak podoba nam się bycie w razem w tym samym pokoju. Byliśmy jakby przygnębieni – mówiąc delikatnie, bo bycie w tym zespole to najlepsza rzecz w świecie, ale można oczywiście ze wszystkim przesadzić, myślę, że skończyliśmy naprawdę źle, posuwając się zbyt daleko, tak, że trudno było wyobrazić sobie dalsze koncertowanie. Więc kiedy wróciliśmy wszystkie problemy zniknęły, a energia i podniecenie zdecydowanie powróciły.

A CZY WŁAŚCIWIE PONOWNE SPOTKANIE SPOWODOWANIE NAGRYWANIEM POWIĘKSZYŁO WASZ APETYT NA TO, ŻEBY ZNÓW ZEBRAĆ SIĘ W CAŁOŚĆ?
GERARD
: Tak. Spora część historii rocka powstała w Electric Lady, a atmosfera panująca w tym budynku była naprawdę wspaniała, więc było to bardzo ekscytujące. Od razu mogłem zabrać się do pracy nad nowym albumem: wszyscy mamy przygotowane piosenki i mógłbym natychmiast zacząć nagrywanie. Więc ta sesja posłużyła jako coś, co pozwoliło nam dobrze nastawić się do przyszłej pracy.
FRANK: Dokładnie. To z pewnością wykrzesało z nas potok kreatywności. Od tego czasu z niecierpliwością czekaliśmy na moment, w którym będziemy mogli zacząć nagrywać.

CZY WYDAJE WAM SIĘ, ŻE NIE BYŁO WAS NA SCENIE PRZEZ DŁUGI OKRES CZASU?
GERARD
: Hmm, czas minął naprawdę szybko. To nie wydaje się aż tak dalekie, ale z perspektywy naszej kariery, myślę, że minęło dużo czasu. Był taki moment, w którym poczuliśmy się całkowicie obnażeni z prywatności, człowiek potrzebuje wtedy zniknąć na jakiś czas by wprowadzić wszędzie zmiany i myślę, że minęło już wystarczająco dużo czasu. Po sesji dla „Watchmena” Ray przyjechał na tydzień do LA i spędziliśmy razem czas pracując nad materiałem; Bob też tu był szukając mieszkania więc trochę razem pograliśmy: ja na basie, Ray na gitarze i Bob na perkusji, a później zamieniliśmy się instrumentami. To było świetne. W końcu wszyscy przyjechali i kręciliśmy teledysk, byliśmy znów razem i zanim się zorientowaliśmy mieliśmy już trzy czy cztery piosenki. To było całkowicie naturalne.
FRANK: Zawsze jest strach przed tym, że kiedy już się pozbieramy, to nikt nie będzie miał niczego, nie będzie inspiracji, ale to zmieniło się już w pierwszej godzinie. Nie było żadnych niezręcznych sytuacji, czysta zabawa. Gdy podjęliśmy decyzję o zrobieniu sobie przerwy i zagraliśmy ostatni koncert, pierwszy tydzień wyglądał tak: >>Cholera, ile to czasu<<. Po tygodniu czy dwóch dzwoniliśmy do siebie nawzajem i mówiliśmy [nerwowo], >>OK, rozumiem, że mamy przerwę, ale może.. może powinniśmy znów się spotkać i zacząć grać?<<. Ale odpuściliśmy sobie, bo dobrze wiedzieliśmy, że ta przerwa jest nam potrzebna: nie chcieliśmy rozstawać się na zbyt długo, ale jednocześnie wiedzieliśmy, że to wyjdzie nam na dobre.

GERARD, NIE WYDAJESZ SIĘ OSOBĄ, KTÓRA KONIECZNIE MUSI ŻYĆ NA ZACHODNIM WYBRZEŻU, POWIEDZ, JAK PODOBA CI SIĘ ŻYCIE W LA?
GERARD
: Wiesz, że taki nie jestem i na pewno nie przybyłem tu po to, żeby zaznać życia nocnego i poimprezować. Ale dorastałem w Nowym Jorku i chodziłem tam do szkoły plastycznej, a tutejsza wspólnota artystyczna bardzo mi się podoba: mam tu więcej przyjaciół-artystów niż tam, w domu. Uwielbiam energię, która tu się wytwarza i jest też dużo okazji na to, żeby się w coś włączyć. Oczywiście możesz też zostać wmieszany w jakieś gówno, ale potrafię dobrze to wykrywać, więc udaje mi się tego unikać.

CZY TWOI SĄSIEDZI MAJĄ ŚWIADOMOŚĆ TEGO, ŻE W POBLIŻU MIESZKA PARA GWIAZD ROCKA? CZY MOŻE PO PROSTU JESTEŚCIE DLA NICH TĄ DZIWACZNĄ PARĄ ZAMIESZKUJĄCĄ OKOLICĘ?
GERARD
: Myślę, że się zorientowali, ale na naszej ulicy wszyscy są mili i interesujący na swój sposób, więc nie jest to odbierane jako coś dziwnego. Mieszkamy w tej części LA, która stanowi dom dla wielu artystów i muzyków, więc nie jesteśmy kimś szczególnym w tej okolicy.

WYOBRAŻAM SOBIE, ŻE OJCOWSTWO ZAJMUJE TERAZ W TWOJEJ GŁOWIE DUŻO MIEJSCA.
GERARD
: Tak, jestem tym teraz niesamowicie podniecony. To także interesujące, że mimo zmiany naszej strony na coś w rodzaju bloga, nadal nie miałem okazji skomentować tam tego wydarzenia – choć wydaliśmy już oficjalne oświadczenie w tej sprawie – nie dlatego, że to coś zbyt prywatnego i nie chcę o tym pisać, ale po prostu nie wiem jak zacząć mówić o czymś takim. Są pewne rzeczy, których ciągle nie wiemy, na przykład nie znamy płci, ale wiemy, że dziecko jest zdrowe i dobrze się rozwija i jesteśmy tym bardzo podekscytowani. To była niespodzianka i to jest wspaniałe. To dziwne, bo nie wydawało mi się, że to coś ważnego dla ludzi, jak okazało się być: gdy powiedziałem Ray’owi i chłopakom, wszyscy naprawdę się zdziwili, ale nie było to zaskoczenie typu: >>O mój Boże!<<. Wszyscy po prostu bardzo naturalnie cieszyli się z naszego szczęścia. To szalone być pierwszym w zespole [który zostanie ojcem]... Nie wiem, czy kiedykolwiek myślałem o dziecku, ale także nie spodziewałem się, że na mojej drodze pojawi się Lindsey, a kiedy ją poznałem, byłem pewien, że jest jedyną osobą, z którą mógłbym je mieć.

FRANK, CZY CZEKASZ NA TO, ŻE ZOSTANIESZ WUJKIEM?
FRANK
: Oczywiście. Jestem przygotowywany do roli ojca chrzestnego!

JESTEŚMY NIEPRZERWANIE BOBMARDOWANI PYTANIAMI OD WASZYCH FANÓW CHCĄCYCH WIEDZIEĆ ‘KIEDY MY CHEM WRÓCĄ?’ CZY MACIE ZATEM JAKĄŚ OSTATECZNĄ WIADOMOŚĆ DLA LUDZI CZEKAJĄCYCH CIERPLIWIE NA WASZ POWRÓT?
GERARD
: Hmm, ludzie, którzy nas popierają są zawsze wspaniali, kreatywni, mądrzy i radośni i naprawdę cenimy ich cierpliwość. Jestem pewien, że oni wiedzą, jak zależy nam na stworzeniu dobrej płyty. Czujemy odpowiedni moment, który doprowadzi nas do zrobienia czegoś bardzo emocjonalnego w bardzo krótkim okresie czasu. Nie chcemy jednak powtarzać doświadczeń z nagrywania „The Black Parade”, kiedy to wszystko się przeciągało i byliśmy ogólnie w złym nastroju podczas pracy nad tamtą płytą. Nie jestem pewien jak to zabrzmi, ale jesteśmy bardzo podekscytowani wizją stworzenia rockowego albumu.
FRANK: Piosenki, przy których utknęliśmy w grudniu są bardzo rock ‘n’ rollowe i to dało nam porządny zastrzyk adrenaliny, ale póki nagrywanie nie jest skończone, kto wie, co się jeszcze może stać. Gdy pisaliśmy „The Black Parade” pierwotnym pomysłem było rozebranie wszystkiego na części pierwsze, ale skończyło się, jak wiadomo, albumem koncepcyjnym na wysokim poziomie. Więc jeśli teraz podrzucilibyśmy wam jakieś pomysły, to jest bardzo możliwe, że do momentu wydania płyty zmienią się całkowicie.

COVER „DESOLATION ROW” MCR WYCHODZI DZIEWIĄTEGO LUTEGO NAKŁADEM WARNERA.
Ostatnio edytowano 1 sty 1970, o 00:00 przez AnnC., łącznie edytowano 1 raz
there's sunshine trapped in our hearts,
it could rise again..

muserka
Obrazek
Avatar użytkownika
AnnC.
Moderator
 
Posty: 2865
Dołączył(a): 25 maja 2007, o 22:20

Postprzez rawrr » 12 lut 2009, o 07:19

AnnC. jesteś wielka!

*woli być wspaniałą, wielka.. ją przeraża* miło, że komuś się przydało moje tłumaczenie :)
Ostatnio edytowano 1 sty 1970, o 00:00 przez rawrr, łącznie edytowano 2 razy
rawrr
 

Postprzez Bloood » 12 lut 2009, o 13:32

wow.
czyli, państwo Way'owie dziecka nie planowali.
tak przyznajeAnnC., jesteś wielka, i wspaniała xd
rzeczywiście, wciągający, długi, ciekawy wywiad.
i śmieszny jak cholera.hahahaha
Bloood
 

Postprzez Klaudia » 12 lut 2009, o 13:56

Uroczo^^.
AnnC.<kłania się do stóp>
Klaudia
 

Postprzez House_Of_Wolves » 12 lut 2009, o 14:14

AnnC., to tłumaczenie rozbraja, jest świetne, podziwiam Cię!
A wywiad długi i interesujący, ale czuję lekki niedosyt. I nie mam pojęcia, dlaczego...
House_Of_Wolves
 

Postprzez AnnC. » 12 lut 2009, o 14:20

House_Of_Wolves, bo nie ma żadnych konkretów? :)
there's sunshine trapped in our hearts,
it could rise again..

muserka
Obrazek
Avatar użytkownika
AnnC.
Moderator
 
Posty: 2865
Dołączył(a): 25 maja 2007, o 22:20

Postprzez House_Of_Wolves » 12 lut 2009, o 14:22

No właśnie, AnnC.! :P Np. w ostatnim pytaniu gadają o TBP, zamiast mówić o tym, ile jeszcze może potrwać nagrywanie płyty...Ale oni tak zawsze, więc już się przyzwyczaiłam. xD
House_Of_Wolves
 

Postprzez Chemiczna_94 » 12 lut 2009, o 14:29

AnnC., dobrze, że to przetłumaczyłaś, bo inaczej nic bym z tego nie wiedziała :lol: Dzięki ;D
A co do wywiadu, to fajnie, że podchodzą do tworzenia albumu z entuzjazmem i już nie mogą doczekać się prac w studiu xDD
Chemiczna_94
 

Postprzez Sorrow » 12 lut 2009, o 15:32

No, całkiem niezły wywiad. Dzięki Ąsi za przetłumaczenie, doceniam ;)
Widać, że są podekscytowani i gotowi do działania!
Sorrow
 

Postprzez biała_dama » 12 lut 2009, o 15:38

<ściska dłoń> AnnC. , za bardzo dobre tłumaczenie :)
Wywiad ciekawy, chłopaki przyjemnie wyszli na zdjęciach, po prostu miodzio i tyle :)
biała_dama
 

Postprzez NaLa » 12 lut 2009, o 17:40

Aniu, dzięki :)
Co do wywiadu to fajny, ale faktycznie żadnych konkretów :P
Tu gramofony, a z czasem i serato
włącz mikrofony, ziomy pochodzą z Kato
Avatar użytkownika
NaLa
 
Posty: 992
Dołączył(a): 15 lut 2008, o 20:49
Lokalizacja: Katowice

Postprzez mcrfan15 » 12 lut 2009, o 18:59

ale dopóki Bob Dylan nie pojawi się u mnie i nie powie, >>Spierdoliliście moją piosenkę<<, będę wierzył, że mu się ona podoba!

I to jest fajne podejście ;-) Optymiści wymiatają
Od tego czasu z niecierpliwością czekaliśmy na moment, w którym będziemy mogli zacząć nagrywać.

I to bardzo mi się podoba ;-)
Nie chcemy jednak powtarzać doświadczeń z nagrywania „The Black Parade”, kiedy to wszystko się przeciągało i byliśmy ogólnie w złym nastroju podczas pracy nad tamtą płytą.

Jeżeli podczas nagrywania TBP nie mieli zbytnio chęci, to niech nie mają już jej nigdy, bo ta płyta moim zdaniem była najlepszą.

Zanim doczytałam do tłumaczenia AnnC., to już sama zaczęłam tłumaczyć ten wywiad, więc znam i doceniam Twój wysiłek. I dziękuję ;)
I nie mogę zgodzić się z opiniami takowymi, że wywiad jest ciekawy. Nieprawda, monotonny i nudny jak cholera. W zasadzie ominęłam pytania, które mnie nie interesują. Może doczytam później.
Siabadaba - tak o mnie mówią 8-) <faja>
Obrazek
Avatar użytkownika
mcrfan15
 
Posty: 1871
Dołączył(a): 1 lut 2008, o 23:02
Lokalizacja: matko bosko czenstochosko oessu majne boże

Postprzez bebok » 12 lut 2009, o 19:44

Myślałam, że będzie napisane coś konkretniejszego :P Ale jak czytałam o dziecku Gerarda to normalnie... wzruszyłam się haha xD
Dzięki za tłumaczenie ;)
bebok
 

Postprzez deCKODerka » 13 lut 2009, o 18:33

sympatyczny ten fragment o Gerardowym dziecięciu :-P ale nie przeczytałam wszystkiego, bo znowu bez konkretnych informacji. :|
deCKODerka
 

Postprzez he-lena » 13 lut 2009, o 20:26

AnnC. dzieki ci o boska, za to ;D
Fajny ten wywiad i wogóle ciesze się że Lindsey jest w ciąży :mrgreen: Musi tak 'putaśnie' wygladac z brzuszkiem <Ómiera>. No, ciekawa jestem który będzie następny ojcem ;)
Co do płyty to czekam cierpliwie :mrgreen:
Avatar użytkownika
he-lena
 
Posty: 266
Dołączył(a): 13 sie 2007, o 14:12
Lokalizacja: Wyszków


Powrót do Skany, artykuły

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron