Kerrang - 10-lecie MCR

Artykuły z gazet, czasopism itd.

Moderatorzy: Administratorzy, Starszy moderator, Moderatorzy

Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez ChemicznyPłaz » 10 sie 2011, o 11:50

I wonder how Gerard feels with his one hotdog child and asian backbending wife

Mój TumblrKonto na kinomaniaku
Avatar użytkownika
ChemicznyPłaz
Moderator
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 14 lip 2009, o 20:33
Lokalizacja: (koło Żywca)

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez assassin » 10 sie 2011, o 12:13

słabe skany? przecież one mają świetną jakość <pacza dziwnie>
Avatar użytkownika
assassin
 
Posty: 238
Dołączył(a): 17 sty 2011, o 15:02
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez RebelliousAngel » 10 sie 2011, o 13:31

Chętnie bym poczytała, ale za trudne na mój angielski ;<
Avatar użytkownika
RebelliousAngel
 
Posty: 178
Dołączył(a): 8 lip 2011, o 10:17
Lokalizacja: Daleko

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez micc » 10 sie 2011, o 16:14

dzieki za skany, dalo sie doczytac, a to najwazniejsze ;)
Choc tak ze dwie strony wywiadu mogloby jeszcze byc...
Troche mnie zdziwila informacja, ze Bob zostal 'poproszony o odejscie z zespolu' :/ jakos wciaz enigmatycznie to przedstawiaja, a ja go tak lubilam...
Nie wiedzialam tez, ze nagrywali The Black Parade z tak negatywnymi emocjami, bo dla mnie mimo wszystko album niesie nadzieje i sile...
micc
 

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez ChemicznyPłaz » 10 sie 2011, o 18:15

assassin napisał(a):słabe skany? przecież one mają świetną jakość <pacza dziwnie>

Mój monitor jest dziwny i je jakoś tak "rozmazywał"
I wonder how Gerard feels with his one hotdog child and asian backbending wife

Mój TumblrKonto na kinomaniaku
Avatar użytkownika
ChemicznyPłaz
Moderator
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 14 lip 2009, o 20:33
Lokalizacja: (koło Żywca)

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez joannaway » 13 sie 2011, o 17:31

Mój angielski też kulawy :-/ Jest jakaś szansa, że ktoś to przetłumaczy? Skany są rewelacyjne :-)
Avatar użytkownika
joannaway
 
Posty: 37
Dołączył(a): 30 mar 2011, o 19:01
Lokalizacja: Nibylandia :)

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez RebelliousAngel » 13 sie 2011, o 17:35

joannaway, wątpliwe. Zbyt dużo tekstu, tak sądzę.
Trudno, ja jakoś to przeboleję ^^
Avatar użytkownika
RebelliousAngel
 
Posty: 178
Dołączył(a): 8 lip 2011, o 10:17
Lokalizacja: Daleko

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Linnet » 13 sie 2011, o 18:04

Spróbuje przetłumaczyć. Jeśli uznam, że mi się udało i się kupy trzyma, to dodam tutaj :->
Avatar użytkownika
Linnet
 
Posty: 585
Dołączył(a): 14 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Kraków

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez joannaway » 13 sie 2011, o 18:54

Pacza na Linnet błagalnym wzrokiem kota ze Shreka i błaga na kolanach :-) Post prosząco błagalny !
Avatar użytkownika
joannaway
 
Posty: 37
Dołączył(a): 30 mar 2011, o 19:01
Lokalizacja: Nibylandia :)

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez micc » 13 sie 2011, o 20:14

Ja wam moge (profesjonalnie ;p) przetlumaczyc, ale po 22 wrzesnia...
Jednak mysle ze Linnet do tej pory zrobi dobra robote i nie trzeba bedzie nic tlumaczyc ;)
micc
 

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez RebelliousAngel » 13 sie 2011, o 21:48

Naprawdę nie ważne, kto z Was to przetłumaczy, aby po prostu było :D
I dziękuję z góry ^^
Avatar użytkownika
RebelliousAngel
 
Posty: 178
Dołączył(a): 8 lip 2011, o 10:17
Lokalizacja: Daleko

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez DangerDay » 14 sie 2011, o 21:16

RebelliousAngel napisał(a):Naprawdę nie ważne, kto z Was to przetłumaczy, aby po prostu było :D
I dziękuję z góry ^^
Nic Dodać nic ująć ;-)
Avatar użytkownika
DangerDay
 
Posty: 47
Dołączył(a): 23 lip 2011, o 13:06
Lokalizacja: Ostrowiec Świetokrzyski

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Linnet » 15 sie 2011, o 08:41

DangerDay, skoro nie masz nic do dodania, to po co piszesz nic nie wnoszącego posta?

Dzisiaj dodam tłumaczenie. Został mi jeszcze ostatni akapit. :->
Avatar użytkownika
Linnet
 
Posty: 585
Dołączył(a): 14 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Kraków

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez joannaway » 15 sie 2011, o 10:49

Linnet napisał(a):DangerDay, skoro nie masz nic do dodania, to po co piszesz nic nie wnoszącego posta?

Dzisiaj dodam tłumaczenie. Został mi jeszcze ostatni akapit. :->
Kocha Linnet , tula i całuje :-D :twisted: Jesteś moją cudotwórczynią :-D
Avatar użytkownika
joannaway
 
Posty: 37
Dołączył(a): 30 mar 2011, o 19:01
Lokalizacja: Nibylandia :)

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Linnet » 15 sie 2011, o 11:47

TŁUMACZENIE

Czterech członków My Chemical Romance siedzi wokół stołu w ogródku hotelowej restauracji w Lizbonie. Za nami znajduje się ulica Barrio Alto, a przenikliwy błękit nieba jest usiany chmurami.

Ale tematem naszej rozmowy nie jest to, jak przyjemnie jest tutaj. Będziemy rozmawiać o tym jak szczególnym może wydawać, że piosenki które napisali w jednej z piwnic w New Jersey w 2001, przywiodły ich do punktu w którym są 10 lat później. Wokalista Gerard Way, jego brat a zarazem basista Mikey, gitarzyści Frank Iero i Ray Toro kluczą pośród swojej historii, śmieją się dużo oraz wspominają stare czasy i przyjaciół.
Ale były też czasy ponure. Pomimo sukcesu, historia My Chemical Romance nie zawsze była godna świętowania. Były narkotyki, alkoholizm, były rozstania i momenty w których obawiali się, że zwariują
Wzrusza to, że podczas rozmowy pojawiają się przeprosiny, ponieważ jeden z członków zdał sobie sprawę, że zniechęcał drugiego. Są też rewelacje, momenty autentycznego szoku ponieważ ktoś w zespole był nieświadom pewnych faktów. Dzisiaj zespół jest w nastroju, aby wyjawić swoje sekrety.

Ostatecznie, po opowiedzeniu o surowości ich początków, o tym jak płyta Three Cheers For Sweet Revenge zrobiła z nich gwiazdy, sukcesie i szaleństwie po wydaniu The Black Parade, Gerard pochyla się na moment.
Myśli o ich pierwszym występie w VFW w Ewing w New Jersey, w październik u 2001 roku. Wtedy ich perkusistą był Matt’Otter’ Pelissier, Frank był tylko przyjacielem, a nie członkiem zespołu. Grał wtedy w Pencey Prep, zespole, który był headlinerem. W skrócie, Gerardd przyznaje, że wciąż pamięta, wrzawę, energię i surowość tamtego występu.
Następnie mówi: ‘’Patrząc na Lizbonę, niedorzecznym jest wspominać te wszystkie piwniczne występy. Piosenki, które napisaliśmy dosłowne i metaforyczne mile stąd, przywiodły nas tutaj. To bardzo dziwne, ale też wspaniałe”
Oto ta podróż…

Jak wyglądał pierwszy występ?

Frank: Byli pijani. Każdy był mocno zdenerwowany, więc poszliśmy wszyscy do vana Pencey i piliśmy.
Mikey: Wypiłem siedem piw w pięć minut. Byłem przerażony.
Frank: Kiedy w końcu weszli na scenę miałem wrażenie, że patrzę na huragan. Tłum oszalał. Ray i Gerard kopali się nawzajem, to było niesamowite. Powinniście wiedzieć, że wtedy wydarzyło się coś ważnego. Od pierwszej nuty jaką zagrali, stali się ulubionym zespołem.
Ray: Jestem cichym gościem, ale ta muzyka sprawiła, że chciałem wszystko z siebie wyrzucić. MyChem czuło inaczej: Robiliśmy muzykę jakiej nigdy wcześniej nie słyszałem. Tutaj była ta energia
Gerard: Czułem się później jakbym uczestniczył w wypadku samochodowym - ale w naprawdę wielkim. To było magiczne. Nie mogliśmy zagrać piosenki bez mocy. Sprawdzaliśmy dźwięk i kaleczyliśmy się. Musieliśmy przetrwać dzięki występom i muzyce, nie mieliśmy nic innego.

Dlaczego poprosiliście Franka o dołączenie do zespołu?

Gerard: Kiedy oglądaliśmy występ Pencey Prep, oczywistym stało się co przeoczyliśmy. Mieliśmy pewien dynamit, ale potrzebowaliśmy więcej. Frank był dodatkowym dynamitem.
Frank: Spotkałem się z nimi kiedy nagrywali Wampires Will Never Hurt You i byłem na ogromnym haju. Ray ułożył 14 partii gitarowych i ktoś powiedział ”Jeśli dodacie dodatkowego gitarzystę, będziecie mogli to zagrać na żywo” Ktoś odpowiedział ” Jedyny człowiek, którego bierzemy pod uwagę jest zbyt nawalony, żeby się podnieść z kanapy” To był pierwszy raz kiedy pomyślałem, że być może zagram w moim ulubionym zespole- cholernie mnie to przeraziło.

Gerard rysuje komiksy i pisze opowiadania, ale niewielu je widziało. Czy nagranie pierwszej płyty pomogło w zaistnieniu?

Gerard: Tak. Mam te wszystkie dziwne zeszyty pełne zapisków jak bardzo wyobcowany czułem się kiedy miałem nieco ponad 20 lat. Byłem naprawdę rozgoryczony tym gdzie ja, a także wszyscy których znałem, mieliśmy skończyć. Wszyscy mieliśmy skończyć będąc nikim. Z tego zrodził się zespół.

Płyta I brought You my bullets, You brought me Your love ukazała się w lipcu 2003 roku. Co o niej myślicie teraz?

Ray: Możesz usłyszeć na niej wzburzenie i rozemocjonowanie. Każda piosenka ma przyspieszenie co dodaje jej mnóstwo charakteru. Lubię na niej surowość zwłaszcza w wokalu. To brzmi bardzo prawdziwie, a także emocjonalnie. Early Sunsets Over Monroeville jest niepodobna do niczego co napisaliśmy kiedykolwiek – to wspaniałe.

Mieliście jakieś cele po jej wydaniu?

Frank: Tak naprawdę mieliśmy jeden- znaleźć się najdalej od domu jak to tylko możliwe. Chcieliśmy tylko grać. Graliśmy wszędzie z kimkolwiek i miażdżyliśmy.
Gerard: Graliśmy z zespołami chrześcijańskimi, metalowymi, hardcore’owymi, Indie, z każdym. Może 5-10 osób przyszło, żeby zobaczyć nas, ale to byli nasi ludzie. Do tego byli głośni. Raz widziałem jak ktoś zlał dzieciaka ,który nas skrytykował. To było cudowne.

Ale kiedy byliście w trasie Gerard i Mikey zaczęli pić…

Gerard: Alkohol pomagał wytrwać. Było wiele godzin do zabicia. I muzyka była tak dotkliwa. Opowiadała o przygnębieniu, o spieprzonych sprawach. Musiałem to przeżywać za każdym razem kiedy występowaliśmy. Dlatego piłem.
Mikey: Tęskniłem za domem i byłem zdenerwowany byciem na scenie. Grałem, bo musiałem. Nie pamiętam, żeby sprawiało mi to radość.

Z nadejściem listopada 2003, życie prezentowało się znakomicie dla My Chemical Romance. Podpisali kontrakt z wielką wytwórnią a koncerty w Europie i Ameryce sprawiły, że zdobyli małą, ale lojalną grupę fanów. Zaczęli również myśleć o drugim albumie, Three Cheers For Sweet Revenge. ‘’Zdecydowaliśmy” Powiedział Ray ‘’Że nic nie powinno być tematem tabu. Jeśli piosenka jest dobra, powinniśmy ją nagrać, niezależnie od tego czy jest odpowiednia, czy też nie”.
W studiu Bay 7 w Los Angeles, producent Howard Benson mocno ich naciskał. Nie był pod wrażeniem ich dema, ale w Gerardzie coś dostrzegł ‘’ Zawsze szukam gwiazdy w zespole” powiedział „A Gerard nią jest” Popchnął Go więc ukazania swoich emocji i zachęcił do przyjęcia innej tożsamości w każdej piosence „Pamiętam, że Howard zachęcał mnie do bycia trochę dziwacznym” powiedział Gerard.

Ale w trakcie sesji nagraniowej, coś zaprzątało myśli braci Way. Miesiąc wcześniej ich babcia – osoba która miała największy w pływ na to, że zajęli się muzyką – zmarła. Gerard przelał swoje uczucia na płytę, a zwłaszcza na piosenkę ‘’Helena”, nazwaną jej imieniem. ‘’Cały ten pieprzony gniew, złość, niezgoda z wyrokami Boskimi, strach, agresja i cholerny jad- wszystkie te emocje z którymi się zmagasz kiedy jesteś w żałobie, znajdują się na ‘’Revenge’’.
Więc wziął te emocje i dodał je do mieszanki alkoholu, Xanax’u, pigułek i kokainy.

Jak bardzo śmierć waszej babci wpłynęła na nagranie?

Gerard: Po śmierci naszej babci, powrót do muzyki, był jedyną rzeczą , która sprawiała, że czuliśmy się dobrze. To również czas kiedy alkohol i narkotyki stały się problemem. W Los Angeles pozwoliłem się temu rozwinąć, zdecydowanie.

Sprawa zaczęła się wam wymykać spod kontroli. Frank powiedział, że wychodził w piątek wieczorem, brał pigułki i budził się w poniedziałek nie pamiętając weekendu.

Frank: Tak, to było dziwne. Budziłem się i nie wiedziałem jaki dzień mamy.
Gerard: Było tak samo z kilkoma z nas. Kiedy nie nagrywaliśmy, wszystko było jak za mgłą. Niektórzy z nas eksperymentowali z pigułkami. Wszyscy znikaliśmy na wiele dni, kiedy nie byliśmy w studiu.
Ray: Naprawdę? Nie miałem pojęcia o z rzeczy o których mówicie. Byłem tak naiwny. Wiedziałem o paru przypadkach, bo miałem pogadankę z Gerardem po jednym, ale nie wiedziałem, że wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Jestem teraz w pewien sposób zaskoczony. Nie wiedziałem o niczym Az do dzisiaj. Frank brał pigułki? To dla mnie odkrycie.

Czy to wpłynęło na album?

Gerard: Jednego ranka po braniu kokainy przez całą noc nie mogłem śpiewać. Czułem się strasznie więc powiedziałem o tym Rayowi. Mieliśmy poważną rozmowę. Nie było to więcej problemem, aż do czasu kiedy byliśmy ponownie w trasie.

Po koncercie w Kansas w lipcu 2004 roku, problem trzeba było rozwiązać. Po wymieszaniu 8 pigułek kokainy z codzienną butelką wódki, Gerard przeszedł załamanie. ‘’Wziąłem dużo kokainy” mówi ‘’Byłem rozbity’’
Po wydaniu ‘’Revenge’’ w planach były koncerty w Japonii. Tam Gerard stracił zmysły, zatracając się autodestrukcyjnej pijatyce sake, aż do momentu kiedy podczas ostatniego występu, zataczając się zszedł ze sceny i upadł, ładując w kałuży własnych wymiocin. Głęboko przestraszony Ray powiedział zwyczajnie ‘’Potrzebujesz pomocy”

Kiedy wrócili do domu, wiedzieli, że maja też inny problem. Czuli, że perkusista Matt Pelissier nie jest odpowiedni dla zespołu. Kiedy Gerard był na odwyku, Matt został zastąpiony przez starego przyjaciela zespołu, Boba Bryar’a. Wtedy My Chemical Romance podjęło decyzję, że czas spoważnieć. ‘’Powróciliśmy z planem bitwy” Mówi Frank ‘’Nie chcieliśmy, żeby zespół przestał istnieć, więc musieliśmy wszystko naprawić. Każdy wziął się do pracy. Płyta maiła się wkrótce ukazać i byliśmy z niej bardzo dumni. Uznać ją za kończoną w tym punkcie było błędem”
Więc zrobili to co na początku: pojechali w trasę.
‘’Od tego momentu nie było odwrotu” mówi Gerard ‘’Pracowaliśmy stale i ciężko. Wszystko było robione na serio i z cholernym poświęceniem”

W czasie kiedy nagrywali następny album, ich etyka pracy uczyniła ich potężnymi. Z zer z gitarami stali się gwiazdami rocka, kiedy tylko The Black Parade pojawiła się na horyzoncie. Ale w momencie kiedy zostali odkryci, nieustanne skupienie uwagi na nich, kontrola, krytyka i pochwały stały się nowym problemem.

Kiedy w kwietniu 2006 roku polecieli do Los Angeles by nagrywać- tym razem w odosobnieniu w nawiedzonej rezydencji Paramour wraz z producentem Rob’em Cavallo- presja osiągnęła punkt maksymalny. Mikey, na przykład, był tak udręczony, że opuścił zespół na jakiś czas, bu uzyskać pomoc w walce z depresją, oraz z problemem z alkoholem i narkotykami. Tymczasem reszta zespołu też nie była zbyt daleko od obłędu.

Jakie macie wspomnienia związane z The Black Parade?

Gerard: Zespół stał się naprawdę ważny z związku z czym była duża presja. Wiele osób myślało, że będziemy’ Gwiazdą jednego sezonu’ . To było dla nas trudne. Było wiele oczekiwań wobec tego co zrobimy, więc robiliśmy na odwrót. Stworzyliśmy szalony album.

Wysiłek włożony w pracę nad nim zmusił Mikey’ego do wyjazdu na terapię…

Mikey: W czasie kiedy miałem 23,24 lata dużo piłem. Osiągnąłem wiek w którym emocje i hormony mają Duzy wpływ. Żyłem w niezgodzie z samym sobą. Zespół wciągnął wszystkich z nas co mnie przytłoczyło. Nagrywanie The Black Parade było momentem kiedy wszystko pękło. Nie mogłem tego powstrzymać. Musiałem odejść i odpocząć. Były pewne wariactwa których trzeba było się pozbyć.
Gerard: Mikey, myślę, że nie zbzikowałeś. Przechodziłeś to samo co działo się z nami.
Ray:Nie miałem nigdy szansy, żeby powiedzieć to jasno, więc zrobię to teraz. Przepraszam Mikey. Wiem, że przyczyniłem się do tego co się z Tobą stało. Myślę, że postradałem rozum. Presja sprawiła, że myślałem, że musimy być idealni przez cały czas. Pomieszałem perfekcyjne granie ze znakomitym graniem. Przepraszam za stworzenie takiej atmosfery.
Mikey: Nie masz za co przepraszać Ray.

Wygląda na to, że album był nagrywany na ostrych warunkach

Ray: To było niezdrowe. Weszliśmy w to z dobrymi zamiarami. W moim przypadku te intencje poszły w złą stronę. Odkładaliśmy na później te ciężkie rozmowy, więc taka atmosfera panowała przez cały czas nagrań. To był ciężki czas, Wszyscy straciliśmy głowy.
Gerard: Rey był perfekcjonistą a ja pieprzonym wariatem. Próbowałem wszystko nadzorować . Ciągle wszystko zmieniałem. Piosenka zaczynała się w pewien sposób, a następnego dnia zmuszałem wszystkich do zmienienia tego. Miałem obsesje na punkcie śmierci. Przez wiele dni odgrywałem Pasję Chrystusa komentując. Rzeczy nie mogły być bardziej ponure. Zakończyłem związek – byłem tak opętany, że moje prywatne życie legło w gruzach.
Mikey: Wszyscy staliśmy się posępnymi, niezdrowymi ludźmi. Gniliśmy.
Ray: Na tej płycie nauczyłem się czego nie robić. Możesz sprawić, że zainspirujesz ludzi, ale możesz też sprawić, że ich zastraszysz. W czasie nagrywania The Black Parade robiłem to w niewłaściwy sposób.

Jakiego przyjęcia The Black Parade przez ludzi się spodziewaliście?

Frank: Spodziewaliśmy się, że ludzie ją znienawidzą z powodu sukcesu Revenge. Czekaliśmy aż zostanie rozszarpana na kawałki. Ale na początku nie było ani pozytywnej ani negatywnej reakcji. Ludzie tylko na nas dziwnie patrzyli, więc pojechaliśmy w trasę. Po roku bądź co bądź wszystko stało się większe, więc musieliśmy trwać w tym nawet jeśli byliśmy wykończeni. To było szalone. Niczego nie mogliśmy odmówić. Czuliśmy, że jesteśmy to winni albumowi.

Rozwlekła trasa promująca The Black Parade była naznaczona chorobami, wypaleniem i kontuzjami. Jakie były wasze odczucia? Kiedy to się zaczęło?

Mikey: Był czas, kiedy nie wiedzieliśmy w jakim państwie aktualnie się znajdujemy, nie wiedzieliśmy nic. Ktoś wskazał nam scenę i szliśmy w tamtym kierunku.
Frank: Nie spieraliśmy się
Gerard: Do tego niewiele rozmawialiśmy. Byliśmy cisi. Mieliśmy nasze słuchawki.

Nie było zbyt zabawnie?

Gerard: Nie, nie było.
Frank: To właśnie był problem. Nie mieliśmy radości z tego co robiliśmy. Zaczęliśmy zapominać, że jesteśmy ludźmi.

Trasa zakończyła się 9 maja koncertem w Madison Square Garden, 19 miesięcy po rozpoczęciu. Zespół był gotowy się rozpaść. Wyczerpani, oskarżani przez Daily Mail o przewodnictwo kultowi samobójczej śmierci, wychwalani, krytykowani publicznie, i doprowadzeni do skraju wytrzymałości, ale także stali się jednym z największych zespołów rockowych na Świecie. Ich podróż z piwnic New Jersey do światowych aren jest imponująca. Być może to był dobry czas aby zniknąć. ‘’Po Black Parade bycie w zespole było jak praca” mówi Ray ‘’Wszystkim czego chcieliśmy było granie, ale wszystkie inne pierdoły, którymi musieliśmy się zajmować , zajmowały nam dzień. Chcieliśmy znowu zacząć jako zespół, którego nikt nie zna, w ten sposób moglibyśmy znowu grać, bez tej całej cholernej otoczki” .
Frankowi się to udało. Jego metodą na odprężenie było założenie hardcore’owego zespołu Leathermouth i powrót w trasę. Inni członkowie zespołu postanowili zniknąć.
‘’Przywykłem do nie bycia w tym i podoba mi się to” mówi Gerard ‘’Rzeczywiście lubię nie być zaangażowanym” Wziął ślub i został ojcem podobnie jak Frank, ale pojawiła się presja zewnętrzna na nagrywanie. ‘’Byłem ojcem zaledwie od 2 tygodni, kiedy weszliśmy do studia” mówi Gerard ‘’ Podeszliśmy do tego tak: Okej miejmy ten album już z głowy . Nagrajmy to bardzo szybko. Czułem, że wszyscy chcą od nas kolejnego nagrania, ale nie obchodzi ich co my mamy do powiedzenia” . Byli blisko wydania płyty, którą nagrali, ale pomimo zaprezentowania jej wytwórni, dziennikarzom i przyjaciołom, odrzucili ją. Gerard później tłumaczył , że nie miała tej wielkości w sobie. Pojawił się też inny problem - perkusista Bob Bryar został poproszony o odejście z zespołu. Ich jedynym wytłumaczeniem tego faktu, były słowa ‘’to musiało nastąpić’’

W ubiegłym roku wrócili do studia, aby nagrać- ponownie pod okiem Rob’a Cavallo - Danger Days: The True Lives Of The Fabulous Killjoys- płytę pełną szybkości i energii, przesiąkniętą paliwem apokaliptyczną imprezową muzykę, która spotkała się z zaskakująco krytycznymi recenzjami. Napiszmy jasno, wyraźnymi kolorami, wreszcie My Chemical Romance powróciło.

I jesteśmy z powrotem w hotelowej restauracji w Lizbonie. Czterej członkowie wciąż gawędzą, wciąż myślą o starych czasach i ich podróży w to miejsce. Lata po powstaniu zespołu przyniosły im wspólną historię, te same wspomnienia, przez co ciągle kończą nawzajem swoje wypowiedzi. Zanim odpłyną, Ray Toro podsumuje relacje między nimi:
‘’To niewiarygodne czego doświadczyliśmy” mówi ‘’Myśląc o naćpanym Franku leżącym na tej sofie, wydaje mi się, działo się to w innym życiu. Ale wiesz co? Nasza czwórka jest teraz ze sobą mocniej związana niż kiedykolwiek”

Mały artykulik w niebieskiej ramce:

Kluczowy moment: MCR o obrzuceniu butelkami w Reading w 2006 roku

Gerard: Ludzie byli tak samo jak my zszokowani faktem, że występujemy po Slayerze, który jest legendą. Zaczepki zaczęły się od małej grupki w tłumie i wtedy niefortunnie powiedziałem ludziom, żeby rzucali rzeczami w nas. To był bardzo duży błąd.
Ray: Rzucali w nas wszystkim: piłkami golfowymi, butelkami z moczem, wszystkim.
Frank: Jakie to uczucie oberwać tyloma rodzajami rzeczy? To cholernie boli.
Gerard: Moim najgorszym momentem, był ten w którym podczas końcówki jednej z piosenek, przechodząc przez scenę do mikrofonu, poślizgnąłem się na brzoskwini i stłukłem sobie tyłek.
Mikey: Kończąc, spojrzeliśmy na to wszystko i poczuliśmy się jak zwycięzcy.

Prosze bardzo! Indżoj xoxo
Avatar użytkownika
Linnet
 
Posty: 585
Dołączył(a): 14 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Kraków

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez joannaway » 15 sie 2011, o 12:30

Kocham cię za to tłumaczenie!!!!!!!!!! Dziekuje, dziekuje dziekuje. Jak to czytałam to aż łezki mi w oczach się pojawiły. Jestem z nich dumna za to, że udało im się z tego wszystkiego wygrzebać. Jednocześnie daje mi to siłę :-D Wielkie dzięki za to tłumaczenie :)
Avatar użytkownika
joannaway
 
Posty: 37
Dołączył(a): 30 mar 2011, o 19:01
Lokalizacja: Nibylandia :)

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez ChemicznyPłaz » 15 sie 2011, o 19:31

Ogromne JEN-CU-YEH za tłumaczenie!
Fajny wywiad, tylko taki dość... pesymistyczny. Kto by pomyślał przez co oni, jako zespół, będą przechodzić.
Raz widziałem jak ktoś zlał dzieciaka ,który nas skrytykował. To było cudowne.

Kłóciłabym się, Gerard. Sam gadał przecież, że przemoc nie jest rozwiązaniem, o!
I wonder how Gerard feels with his one hotdog child and asian backbending wife

Mój TumblrKonto na kinomaniaku
Avatar użytkownika
ChemicznyPłaz
Moderator
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 14 lip 2009, o 20:33
Lokalizacja: (koło Żywca)

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Linnet » 16 sie 2011, o 14:43

Z góry uprzedzam, że mogą być jakieś potknięcia w tłumaczeniu, bo było robione na szybkości bez pomocy naukowych <wyje mocno>

Co do Gerarda. On zawsze dużo gada xD Swoim sławnym wpisem na twitterze zaprzeczył temu, że wg niego przemoc nie jest rozwiązaniem , więc mnie ten tekst w wywiadzie nie zdziwił. No ale już ok, bo sie Offtop tu zaraz zrobi xD
Avatar użytkownika
Linnet
 
Posty: 585
Dołączył(a): 14 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Kraków

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez violqa » 18 sie 2011, o 11:13

Kurczę.. wiedziałam, że z Nimi było krucho, ale że aż tak źle..
Patrząc na koncerty z TPB w życiu bym nie pomyślała, że mogą być w takim stanie psychicznym..
Najbardziej mnie boli to, że bardzo często sławne osoby nie mają obok siebie nikogo, kto zrobił by wszystko by o nich zawalczyć, dlatego tak wielu młodych i zdolnych artystów popełnia samobójstwo...ot, nie radzą sobie, są zbyt wrażliwi
Dobrze, że Nasi chłopacy byli i są w miarę silni, na tyle silni by walczyć i że im się udało.
Niewiele powiedzieli o DD, i mam tylko nadzieję, że nagrywając tę płytę naprawdę tego chcieli,że nie jest z nią jak Z TPB, źle bym się tym czuła.
Chyba długo nie sięgnę po TPB, świadomość, że ta płyta nie była dla Nich dobra będzie mnie w pewien sposób hamować...

Linnet, dziękuję za tłumaczenie, a Tobie Płaziku za skany ^^
Avatar użytkownika
violqa
 
Posty: 139
Dołączył(a): 18 mar 2009, o 23:53
Lokalizacja: Myślenice

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez jabłkoo » 18 sie 2011, o 13:18

Powiem szczerze, że ten artykuł był mądry i piękny. Wiedziałam, że pili itd, ale strasznie dziwnie mi się zrobiło kiedy przeczytałam o presji, którą wywierał na nich Ray. Oczywiście się na niego nie gniewam, bo sama taka w sumie jestem :oops: . Dowiedziałam się wielu super rzeczy i powiem, że to jeden z najlepszych tekstów, które czytałam. Cieszę się z dziesięciolecia oraz z przywiązania chłopaków do siebie na wzajem, zespołu.
Dzięki Wam dziewczyny za skany i tłumaczenie. Warto było przeczytać ;-) .
jabłkoo
 

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez xEmii » 19 sie 2011, o 10:56

Dziękuję za skany i tłumaczenie, jesteście boskie. Dużo rzeczy nie wiedziałam. Jako zespół bardzo dużo przeżyli i po prostu śmiac mi się chce jak widzę opinie ludzi o nich typu: "Cukierkowy zespół", "Maszynka do zarabiania".. :|
xEmii
 

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Nancy Pancy » 19 sie 2011, o 19:47

Jej, dziekuję!
kocham cię normalnie <3
Everytime you see a rainbow, god is having gay sex.
Avatar użytkownika
Nancy Pancy
 
Posty: 17
Dołączył(a): 3 lip 2011, o 14:09

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez RebelliousAngel » 19 sie 2011, o 20:32

Omg, nie wiedziałam, że było im aż tak źle podczas nagrywania płyt, szczególnie The Black Parade.
W ogóle smutny ten wywiad, łezka mi się w oku kręciła. Teraz im już lepiej, to widać ;)
I dobrze, nie chcę ich smutnych ;<
Linnet, kocham Cię za przetłumaczenie! ;)
Avatar użytkownika
RebelliousAngel
 
Posty: 178
Dołączył(a): 8 lip 2011, o 10:17
Lokalizacja: Daleko

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez ejdżi » 19 sie 2011, o 21:15

Dziękuję, jestem Ci niezmiernie wdzięczna! Gdy czytałam ten wywiad to się aż wzruszyłam..
ejdżi
 

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez DangerDay » 20 sie 2011, o 11:28

Linnet ;-) z góry dzieki za tłumaczenie :->
Artykuł wspaniały :-D 7 x go czytałam :mrgreen:
Avatar użytkownika
DangerDay
 
Posty: 47
Dołączył(a): 23 lip 2011, o 13:06
Lokalizacja: Ostrowiec Świetokrzyski

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Fearofthedark » 21 sie 2011, o 16:23

Dzięki,Linnet (dopiero teraz doceniam rolę uczenia się języka angielskiego ;)

Co do wywiadu,jest niezwykły.Szczery i poetycki.Przeprosiny Raya naprawdę robią wrażenie.Po przeczytaniu tego wywiadu,miałam wrażenie,że przez jakiś czas tworzenie było dla nich trucizną(presja,narkotyki itd.),ale dobrze,że teraz wyraźnie mają się lepiej.No i podziwiać ich pracę :))
Avatar użytkownika
Fearofthedark
 
Posty: 50
Dołączył(a): 20 sie 2011, o 17:23
Lokalizacja: Lubelskie

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Shashile » 17 wrz 2011, o 09:09

Czytam to dopiero teraz, ale muszę przyznać, że artykuł bardzo mnie wzruszył. Musiałam na chwilę wyjść z pokoju, bo prawie się popłakałam przy mamie... Nigdy bym nie powiedziała, że mogło być z nimi tak źle.. Mam nadzieję, że więcej tak nie będzie.
Dziękuję za przetłumaczenie, bardzo się przydało.
Is it worth it
Can you even hear me?
Standing with your spotlight on me
Not enough to feed the hungry
Avatar użytkownika
Shashile
 
Posty: 97
Dołączył(a): 22 sie 2011, o 19:39
Lokalizacja: Szczecin

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez Ekaterina » 17 wrz 2011, o 17:38

Bardzo wzruszający artykuł daje wiele do myślenia.
Avatar użytkownika
Ekaterina
 
Posty: 55
Dołączył(a): 1 sie 2011, o 13:40

Re: Kerrang - 10-lecie MCR

Postprzez radiation99 » 24 wrz 2011, o 12:13

świetny wywiad, po prostu <3 czytałam z takim zaciekawieniem, że chyba jeszcze nigdy tak.
Avatar użytkownika
radiation99
 
Posty: 53
Dołączył(a): 28 sie 2011, o 17:40


Powrót do Skany, artykuły

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość