Recenzja "The Black Parade Is Dead!" w Teraz Rocku

Artykuły z gazet, czasopism itd.

Moderatorzy: Administratorzy, Starszy moderator, Moderatorzy

Recenzja "The Black Parade Is Dead!" w Teraz Rocku

Postprzez kupa112 » 29 sie 2008, o 15:35

W 200 wydaniu "Teraz Rocka" znalazłam taką oto recenzję :
" Taka płyta aż się prosiła o aspekt wizualny. MyChem stanęli na wysokości zadania. Przygotowali show, z którym objechali świat na ponad stu występach. Elementy parateatralne, imponująca scenografia, setlista dokładnie powielająca repertuar płyty, wszystko jako alter ego zespołu - The Black Parade. Wiadomo jednak,że nie można ciągnąć tego w nieskończoność... This is the last performance of The Black Parade forever - słyszymy. Ostatni koncert w takiej formule, z 7 października 2007 roku, w Mexico City, doczekał się pamiątkowego zapisu na DVD.

Nie dotarli do Polski, obejrzyjmy więc, co straciliśmy. Lider wjeżdża przy dźwiękach The End na szpitalnym łóżku, zrywa kaftan odsłaniając mundur, podobny do tego z oprawy płyty. Przy akompaniamencie podniosłych dźwięków opada kurtyna: widać resztę muzyków (w mundurach oczywiście) i rozbudowaną scenę. Istny The Wall , chociaż później podobnych ekstrawagancji już nie ma. Jest za to pirotechnika, konfetti i drobne rekwizyty. W sumie to robi wrażenie na ekranie,a filmowcy zadbali dodatkowo o uświadomienie skali, w jakiej odbywa się widowisko. Hala Palacio de los Deportes mieści 20 tys. osób i często rozentuzjazmowany tłum widać w kadrze. Pod względem muzycznym zespół sprawnie przedziera się przez kolejne numery - z których każdy jest hitem - choć podejrzewam delikatną manipulację studyjną. Wystarczyło obejrzeć w MTV2 koncert z Rock Am Ring. Kolega Gerard nie dysponuje, niestety, tak perfekcyjną formę jak na The Black Parade Is Dead!. Jeżeli ktoś tęskni za czymś surowszym, DVD zawiera drugi pełny koncert. Zupełne przeciwieństwo tamtego. 24 października 2007, Maxwell's,nie wielki klub w New Jersey. Jeśli grzebano tu przy dźwięku, to znacznie mniej. Oprócz kawałków blackparadowych zespół prezentuje swoje starsze kompozycje, wdaje się w dłuższe pogaduszki z publicznością, zamiast scenografii - czarna ściana, a image muzyków sprowadza się do zwykłych koszulek. Skręcono to z uświadomieniem ciasnoty mikroskopijnej sceny, z trzęsących się kamer, wrażenie autentyczności pogłębiają stosowane od czasu do czasu filtry imitujące filmową taśmę...

Dodatków brak, chyba że za takowy uznamy płytę CD zawierającą całość koncertu z Meksyku. I jeszcze sprawa techniczna. Pierwszy raz spotykam się z profesjonalnie wydanym DVD, w którym obraz 16:9 nie został zakodowany tak, by automatycznie dostosowywał się do formatu telewizora. Trzeba to wymusić wciskając odpowiedni przycisk na pilocie."

Autor : Bartek Koziczyński

Nasi idole za to DVD otrzymali cztery gwiazdki.
kupa112
 

Postprzez darka » 29 sie 2008, o 16:03

hm...ciekawa recenzja... i właściwie zgadzam się z nią, tak myślę :-?
darka
 

Postprzez Nanny » 29 sie 2008, o 16:52

Ja chyba też. Mi też za bardzo do gustu nie przypadł występ w NJ, jakoś tak było dziwacznie...No niby były wszystkie piosenki które lubię (może po za Give Em Hell Kid) ale ta mirka scena no i tak naprawdę stroje dość przeciętne chociaż nie można też od nich wymagać by się na każdy koncert jakoś specjalnie stroili ale widać kontrast pomiędzy live w Meksyku a tym w New Jersey. Chociaż głównie chodzi o wygląd i wielkość koncertu. Zagmatwaną mam gatkę.

Ja tu kurde byłam!!- A***
Ostatnio edytowano 1 sty 1970, o 00:00 przez Nanny, łącznie edytowano 1 raz
Nanny
 

Postprzez maia » 29 sie 2008, o 17:02

No zgadzam sie z recenzją xD Nic dodać, nic ująć xD
Dobre pogo nie jest złe!
:twisted:
Avatar użytkownika
maia
 
Posty: 942
Dołączył(a): 20 cze 2008, o 18:32
Lokalizacja: Ełk


Powrót do Skany, artykuły

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron